Najgorzej leczyć się u rodziny! Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Justyna Kolwaczyk, która po świetnych występach w Kanadzie, do domu wróciła chora. "Niby mój brat i siostra są lekarzami, ale oni mnie na pewno leczyć nie będą" - zapowiada polska biegaczka.
Nie chodzi jednak wcale o brak zaufania do rodzeństwa. "Oboje mają swoje specjalności, a o sportowca trudno dbać, bo nie mogę przyjmować bardzo wielu leków. Dlatego brat, który mojego serwismena Ulfa Olssona bardzo szybko wyciągnął po Tour de Ski z cięzkiego zapalenia zatok, moimi się nie chce zająć" - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Kowalczyk.
Siostra to inna historia. "W ręce Ilony bałabym się dostać. Ona jest anestezjologiem" - żartuje najlepsza polska biegaczka. "Najgorsze jest to, że nie mogę odpuszczać biegów, bo walczę o miejsce w czołówce Pucharu Świata. Ale jestem chora, więc zmęczenie się nawarstwia" - dodaje Kowalczyk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|