Artur Boruc to bohater środowego meczu z Czechami. Bronił jak w transie. Rywale nie potrafili go pokonać nawet po rzucie karnym. Niestety bramkarz Celtiku Glasgow zagrał tylko przez 45 minut. Znowu odezwała mu się stara kontuzja pachwiny.
W drugiej połowie zmienił go Łukasz Fabiański. "Pomogło mi trochę szczęście. Już w pierwszej połowie Artura Boruca zaczęła boleć pachwina i dostałem sygnał, aby się rozgrzewać. Cieszę się, że trener nie miał skrupułów i dał mi tę szansę" - opowiada bramkarz Arsenalu Londyn cytowany przez portal onet.pl.
"Wydaje mi się, że zaprezentowałem się dobrze. Trudno powiedzieć, czy był to nasz najsilniejszy rywal przed Euro. Każdego przeciwnika trzeba szanować i każdy może być groźny. Niezależnie do tego, czy gra się z Estonią, Arabią Saudyjską, Emiratami Arabskimi czy z Czechami" - mówi "Fabian".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl