Nasza biathlonistka zdobyłaby medal, gdyby nie fatalne oznakowanie trasy przez organizatorów biegu sprinterskiego na Mistrzostwach Świata w szwedzkim Oestersund. Magdalena Gwizdoń doskonale strzelała, ale cenne sekundy i miejsce straciła, bo zamiast na metę, skierowała się... ponownie na trasę. Hamowanie pochłonęło zbyt wiele czasu i energii.
Siódme miejsce Gwizdoń i tak jest jednak całkiem niezłe. Polka świetnie zaprezentowała się w biegu na 10 kilometrów. Znakomicie strzelała, pakując wszystkie pociski w środek tarczy.
Gdy dobiegała do mety zorientowała się, że przez fatalne oznakowanie trasy... znów wróciła na szlak. Zanim wyhamowała, zawróciła i nabrała prędkości, było już po herbacie.
Złoto wywalczyła Niemka Andrea Henkel, do której Polka straciła 38,7 sek. Srebro powędrowało do Rosjanki Albiny Achatowej, zaś brąz do Ukrainki Oksany Chwostenki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl