To jakaś epidemia. W ubiegłym tygodniu piłkarze Wisły Kraków pobili się z rywalami podczas meczu z Interblockiem Ljubjlana. W niedzielę w ich ślady poszli zawodnicy Legii Warszawa. Spotkanie "Wojskowych" z Szachtarem Donieck zakończyło się wielką bijatyką. Oba mecze tylko z nazwy były towarzyskie...
W 86. minucie legioniści wykonywali rzut rożny. Stały element gry tak rozłościł Eltona Brandao z Szachtara Donieck, że uderzył w twarz Inakiego Astiza. Hiszpańskiemu obrońcy Legii z pomocą przyszedł Jakub Rzeźniczak i rzucił się z pięściami na Brazylijczyka. Po chwili bili się już wszyscy - od piłkarzy po trenerów.
Trener Legii nie był zdziwiony bijatyką. "Takie rzeczy zdarzają się podczas meczów. To jest bomba zegarowa. Zacznie jeden, później reszta staje w jego obronie i się zaczyna. To jest jak reakcja łańcuchowa. Tym bardziej, że wszystko zaczęło się od uderzenia w twarz. Wiadomo było, że pozostali zawodnicy zareagują" - opowiedział serwisowi legialive.pl Jan Urban.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|