Brazylijczyk Adriano nie zna umiaru. Cały świat poznaje jego kolejne występki. A piłkarz wciąż wmawia, że wszystkie wybryki, jakie wychodzą na światło dzienne, to tylko wymysły prasy. W dodatku źli kibice nie chcą już tytułować go "Cesarzem". Zgroza!
Co by nie mówił Brazylijczyk, to trochę broi i jest o nim głośno w piłkarskim światku. Ostatnio nie przywdział klubowego dresu, za co podpadł trenerowi i kolegom.
Potem spóźnił się na trening o "zaledwie godzinkę", następnie wściekł się na trenera fitnessu, a na koniec zagroził fotoreporterowi, że każde kolejne zdjęcie, jakie ten ośmieli się mu zrobić, "nagrodzi" soczystym uderzeniem pięścią.
Adriano jest poirytowany artykułami na swój temat. Mówi też, że media powinny go tytułować mianem "Cesarza", jak kiedyś, za pięknych dni w Interze Mediolan - informują ciacha.net.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|