Miesiąc temu podczas meczu pomiędzy Birmingham City i Arsenalem Londyn Martin Taylor brutalnym wślizgiem zaatakował piłkarza Kanonierów, Eduardo da Silvę. Okazało się, że kość piszczelowa faulowanego zawodnika jest połamana w drobny mak. Tuż po tym zajściu Taylor zarzekał się, że wybrał się do szpitala i za wszystko przeprosił. Czy aby na pewno?
"Myślę, że był u mnie w szpitalu, ale ja go nie widziałem. Żona powiedziała, że Taylor przyszedł mnie odwiedzić, kiedy byłem operowany i ktoś go jej wtedy pokazał. Być może odwiedził mnie, kiedy byłem nieprzytomny, ale ja go nie widziałem. Ale jeśli przeprosi, przyjmę przeprosiny. Jestem synem Boga i dlatego muszę mu przebaczyć" - powiedział Euduardo w jednym z wywiadów.
Czyżby Martin Taylor był na tyle obłudny, że skłamał w takiej sprawie?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|