Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostatnia szansa Żygadły

11 lipca 2008, 02:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Te dwa mecze to spotkania ostatniej szansy dla Łukasza Żygadły. Jeśli siatkarz nie błyśnie w starciach z Japonią w Lidze Światowej, rozgrywającym podczas igrzysk olimpijskich w naszej kadrze będzie Paweł Woicki. Szansa Żygadły jest tym większa, że jego rywal w sobotę nie zagra, bo bierze ślub - czytamy w "Fakcie".

"Nie tylko dla Łukasza, ale jeszcze dla kilku siatkarzy są to decydujące mecze. Są jeszcze dwie, trzy pozycje, co do których obsady mam wątpliwości" - powiedział wczoraj Raul Lozano

Żygadło to wicemistrz świata z Japonii, siatkarz, który nigdy nie zawiódł trenera reprezentacji. Zawsze był jednak w cieniu innych. W Lidze Światowej debiutował w 2000 roku, ale wystąpił na razie zaledwie w 44 meczach tej imprezy. Najlepszym dla niego rokiem był 2005, w którym niespodziewanie z trzeciego rozgrywającego stał się pierwszym i bardzo udanie prowadził grę kadry w mistrzostwach Europy. Lozano wyrzucił wtedy z drużyny Andrzeja Stelmacha, po pamiętnym incydencie alkoholowym w Olsztynie, a potem kontuzji doznał Paweł Zagumny i w ciągu dwóch dni Żygadło, który miał nie jechać w ogóle na Euro, musiał zostać jej liderem.

"Dojrzałem już do tej roli, nie boję się brać na siebie odpowiedzialności" - mówił przed wyjazdem na mistrzostwa świata w Japonii. Turniej w 2006 roku był popisem Zagumnego, ale Żygadło na pewno nie zawiódł. Wydawało się, że jego pozycja w kadzre jest niezagrożona.

Miniony sezon ligowy był jednak bardzo udany dla Pawła Woickiego. Przebojem wdarł się do pierwszej szóstki Wkręt-Metu Częstochowa, poprowadził swój zespół do triumfu w Pucharze Polski, został uznany najlepszym rozgrywającym Polskiej Ligi Siatkówki. W kadrze, gdy wreszcie dostał szansę, też nie zawiódł. Po raz ostatni błysnął przed tygodniem w katowickim Spodku - przypomina "Fakt".

"To jest prawdziwy rozgrywający, bardzo kreatywny, a nie tylko przeciętny wystawiacz. Żygadło jest wprawdzie wyższy, ale brakuje mu takiego błysku, jaki ma Woicki" - zgodnie mówią eksperci.

"Nie uważam, by walka o Pekin była już rozstrzygnięta. Obaj z Łukaszem zdajemy sobie sprawę, że numerem jeden jest Zagumny, a naszej dwójce pozostanie walka o jedno jedyne miejsce. Obu nas to mobilizuje, obaj ciężko pracujemy. Nie uważam, bym był bliżej Pekinu, nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte" - mówi Woicki. Gdy zapytaliśmy go, czy nie żałuje, że w ten weekend zamiast grać, wyjeżdża w prywatnej sprawie, stwarzając szansę dla konkurenta, tylko się uśmiechnął: "Są rzeczy ważne i ważniejsze. Wyjazd do Pekinu to coś, o czym ustalając datę ślubu nawet nie marzyłem. Wspaniała sprawa, o którą będę walczył do końca, ale... ślub to wielka sprawa. Na pewno nie żałuję.

Żygadło wolał z nami wczoraj nie rozmawiać. Gdy poprosiliśmy, by ocenił swoje szanse na wyjazd na igrzyska, odpowiedział w swoim stylu: "Z mojego punktu widzenia nie ma o czym rozmawiać".

Dziś i jutro będzie miał szansę "przemówić" na boisku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj