Faworytem walki był rywal Polaka. Walczący w swoim rodzinnym mieście Paris miał pewnie pokonać Bieniasa. Zadanie wydawało się tym łatwiejsze, że bokser znad Wisły do tej pory startował
w niższej kategorii wagowej.
Polak przed pojedynkiem nie trenował zbyt dużo, bo zmagał się z ostrym przeziębieniem. Radości jednak w Frosinone nie było…
Na swoje nieszczęście trafił na boksującego mądrze taktycznie i świetnie technicznie rywala, który wcale nie zamierzał wdawać się w otwarte wymiany i udanie unikał większości mocnych
ciosów.
W dziewiątej rundzie wyczerpany faworyt gospodarzy po kolejnej serii ciosów, które zainkasował od Bieniasa, był liczony w pozycji stojącej. Co ciekawe, liczenie na stojąco, które zapewne
miało dać szansę złapania oddechu słabnącemu Parisowi, było wbrew obowiązującym przepisom - tym samym Włosi po raz kolejny pokazali, że gdy w grę wchodzi wygrana ich pięściarza,
niekoniecznie liczą się z zapisami regulaminu. Krótki odpoczynek na nic się jednak zdał Parisowi, który na wyjście do dziesiątej rundy już się nie zdecydował.