Dziennik Gazeta Prawana logo

Usyka nadal niepokonany. Pod egipskimi piramidami wygrał przez nokaut w 11. rundzie

Usyka nadal niepokonany. Pod egipskimi piramidami wygrał przez nokaut w 11 rundzie
Usyka nadal niepokonany. Pod egipskimi piramidami wygrał przez nokaut w 11 rundzie/East News
Ołeksandr Usyk nadal jest niepokonany na zawodowym ringu. Ukrainiec pod piramidami w egipskiej Gizie obronił pasy WBC i WBA w wadze ciężkiej. Mistrz świata pokonał przez nokaut w 11. rundzie byłego kickboksera Rico Verhoevena. Holender walczył nadspodziewanie dobrze i napsuł sporo krwi faworyzowanemu pięściarzowi.

Verhoeven wcześniej stoczył tylko jedną walkę

Była to pierwsza walka 39-letniego Usyka od lipca zeszłego roku, kiedy na londyńskim stadionie Wembley pokonał przez nokaut w piątej rundzie Brytyjczyka Daniela Duboisa i po raz drugi został niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej, będąc posiadaczem pasów: WBA, IBF, WBC oraz WBO, którego kilka miesięcy później się zrzekł.

Dwa lata młodszy Verhoeven w zeszłym roku zakończył karierę kickboksera z bilansem 66 wygranych w 76 pojedynkach. Przez wiele lat dzierżył tytuł mistrza. Jedyną do tej pory stricte bokserską walkę stoczył w 2014 roku, kiedy znokautował Węgra Janosa Finferę. Na miejsce pojedynku wybrano okolice słynnych piramid w Gizie, które są wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO piramidy w Gizie.

Sędzia niemal równo z gongiem przerwał walkę

Przebieg toczonej w pięknej scenerii walki był zaskakujący dla wszystkich, a najbardziej dla tych, którzy przewidywali jednostronną potyczkę. Już od pierwszych minut Verhoeven spisywał się nadspodziewanie dobrze. Walczył bez kalkulacji, ale i bez respektu dla utytułowanego rywala. Długimi chwilami to on był stroną dominującą, a Ukrainiec nie mógł na niego znaleźć sposobu.

Przełom nastąpił w końcówce przedostatniego, 11. starcia, kiedy atakujący z impetem Usyk trafił podbródkowym, po którym Holender był liczony. Gdy wydawało się, że Verhoeven - mimo gradu ciosów - przetrwa do końca rundy, sędzia ringowy niemal równo z gongiem zdecydował się przerwać pojedynek, co oznaczało zwycięstwo czempiona przez nokaut. Holender i jego sztab przyjęli decyzję z wyraźną złością. Komentatorzy byli zgodni, że sensacja wisiała na włosku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPrzestrzeń powietrzna USA naruszona. Przechwycono ponad 700 dronów »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj