Bokserski mistrz świata w wersji World Boxing Council nadal boleśnie przeżywa wydarzenia z ostatnich tygodni, kiedy jego ojciec zmagał z nieuleczalną chorobą. Uważa, że cierpiącym można, a nawet trzeba pomóc w pożegnaniu się z życiem.

Reklama

"Każdemu człowiekowi, który nie ma siły, aby walczyć z nieuleczalną chorobą i nie chce znosić bólu, trzeba zapewnić lekkie odejście. Zastrzegam jednak, że jest to moja prywatna opinia" - powiedział Kliczko w wywiadzie dla wtorkowego wydania gazety "Hamburger Abendblatt".

"Do dzisiaj nie przekazałem moim dzieciom tej smutnej wiadomości. Nie miałem siły. Właściwie nie wiem jak to zrobić" - dodał bokser.

Sportowiec przypuszcza, że choroba nowotworowa, która pokonała jego ojca była konsekwencją awarii w elektrowni atomowej w Czarnobylu przed 25 laty. Kliczko senior, wówczas pułkownik lotnictwa, dowodził akcjami gaszenia pożaru przez helikoptery.

Pojedynek w obronie mistrzowskiego pasa z Adamkiem Witalij Kliczko stoczy 10 września we Wrocławiu.