Obaj pięściarze stoczyli w obecności 14 tysięcy kibiców emocjonującą walkę, obfitującą w liczne ciosy. Przez dwanaście rund więcej zadał ich Kliczko, ale ambitny Chisora sprawiał wrażenie, jakby uderzenia rywala nie robiły na nim wrażenia. Praktycznie cały czas szedł do przodu, a w siódmej i ósmej rundzie sam wyprowadził sporo mocnych i celnych ciosów.

Reklama

Ostatecznie jednak Kliczko, który nigdy w zawodowej karierze nie był na deskach, zdołał utrzymać swoją przewagę, a w ostatnich rundach (zwłaszcza w dziewiątej) pokazał jeszcze kilka widowiskowych akcji. Sędziowie przyznali mu zwycięstwo 118:110, 118:110 i 119:111.

Dałem temu młodemu człowiekowi solidną lekcję boksu. Chętnie bym jeszcze raz z nim walczył - przyznał krótko po werdykcie mistrz świata.

40-letni Kliczko poprzednim razem pojawił się na ringu we wrześniu ubiegłego roku we Wrocławiu, gdzie znokautował Tomasza Adamka. Łącznie z 46 walk wygrał 44.

Dwanaście lat młodszy od Ukraińca Chisora (urodzony w Zimbabwe) stoczył do tej pory 18 pojedynków, 15 z nich wygrał, w tym 10 przez nokaut.

Emocji nie brakowało już przed walką. Podczas piątkowej ceremonii ważenia Chisora spoliczkował rywala i obsypał go wyzwiskami. Ukrainiec zachował spokój i nie zrewanżował się zawodnikowi noszącemu ringowy przydomek "Del Boy". Władze federacji WBC (World Boxing Council) postanowiły, że Brytyjczyk za swoje zachowanie zapłaci 50 tysięcy dolarów kary.

Podczas sobotniego pojedynku kibice w hali w Monachium głośno gwizdali na pretendenta do tytułu. Po walce doszło jeszcze do słownych przepychanek między obozem Chisory i Władimirem, młodszym bratem Witalija. Chwilę potem fani niemal kompletnie zagłuszyli wypowiedzi przed mikrofonem Brytyjczyka.

Mogą sobie gwizdać, ale to mnie nie obchodzi. Dla mnie najważniejszy jest boks - stwierdził Chisora, który dodał, że chętnie zmierzyłby się również z Władimirem Kliczką.

Reklama