- oświadczył menedżer rywala Bernd Boente w poniedziałkowym programie telewizyjnym "Uderzenie Hamburg".
Była w nim mowa m.in. o tym, że z prawej rękawicy Mariusza Wacha usunięta została przed pojedynkiem wyściółka, co potwierdził brat Władimira Kliczki Witalij, który brał udział w kontroli technicznej.
Polski pięściarz jest zdziwiony całym zamieszaniem.
- powiedział PAP Mariusz Wach.
Sprawa rękawicy wypłynęła dopiero po tym, jak w niemieckich mediach ukazała się informacja o obecności sterydów anabolicznych w organizmie Polaka, co wykazała próbka A moczu pobrana po walce.
Wykonana ze skóry rękawica bokserska posiada wewnątrz wyściółkę z włosia końskiego lub spienionego poliuretanu, stanowiącą minimum 50 proc. jej masy. Ma amortyzować siłę uderzenia, dlatego powinna być zamocowana na stałe. Nie można jej przesuwać, ani zmieniać jej kształtu.
Niemiecki dziennik "Bild" w wydaniu internetowym napisał w poniedziałek po południu, że testy antydopingowe przeprowadzone u Wacha dały wynik pozytywny. Próbkę A przebadano w instytucie biochemicznym w Kolonii. Wykazała obecność sterydów anabolicznych. Polak może zażądać kontrekspertyzy. Jeśli próbka B da również wynik pozytywny, grozić mu będzie roczna dyskwalifikacja.
Wach w rozmowie z PAP zaprzeczył, jakoby świadomie przyjmował zakazane środki. - oświadczył pięściarz.
Stawką pojedynku Wacha z Kliczką, który odbył się 10 listopada w Hamburgu, był tytuł mistrza świata trzech organizacji IBF, WBA i WBO. Ukrainiec wygrał jednogłośnie na punkty (120:107, 120:107 i 119:109).