Mariusz Kołodziej, promotor Mariusza Wacha, poinformował PAP, że w piątek po południu czasu amerykańskiego złoży wniosek o zbadanie próbki B podejrzewanego o doping polskiego boksera. Pierwszy test, przeprowadzony po walce z Władimirem Kliczką, był pozytywny. "W piątek w godzinach złożymy wniosek o analizę próbki B Mariusza Wacha" - powiedział PAP mieszkający w Stanach Zjednoczonych szef grupy Global Boxing Kołodziej, który wraz z Jimmym Burchfieldem z CES Promotions prowadzi karierę pięściarza wagi ciężkiej.
W poniedziałek dziennik "Bild" napisał, że próbka A, przebadana w instytucie biochemicznym w Kolonii, wykazała obecność sterydów anabolicznych. Polakowi grozi dyskwalifikacja. Kołodziej otrzymał już oficjalne pismo z komisji lekarskiej z Niemiec. W piątek grupa Global Boxing wydała oświadczenie, w którym zwraca uwagę na rolę trenerów w tej sprawie.
- m.in. napisano w oświadczeniu.
Z kolei drugi trener Wacha Piotr Wilczewski dopuszcza możliwość nieczystej gry ze strony niemieckiego obozu.
- powiedział PAP Wilczewski.
Wciąż zagadką jest, w jaki sposób zabroniony środek znalazł się w organizmie polskiego pięściarza. Kołodziej przyznał, że rozmawiał z innymi szkoleniowcami Wacha, Portorykańczykiem Juanem De Leonem (główny trener) i Marcinem Machalą (odpowiedzialny za przygotowanie kondycyjne), ale nie zdradził żadnych szczegółów. Zapytany, czy w razie potwierdzenia dopingu, będzie kontynuował współpracę z Wachem, odparł: ".
Stawką pojedynku Wacha z młodszym z braci Kliczków (do starszego Witalija należy pas WBC), który odbył się 10 listopada w Hamburgu, był tytuł mistrza świata trzech organizacji IBF, WBA i WBO. Ukraiński pięściarz wygrał jednogłośnie na punkty (120:107, 120:107 i 119:109). Według mediów polski pięściarz miał zarobić ok. 650 tys. euro brutto.