Ukończenie wyścigu na 11. miejscu, czyli pierwszym, za które nie dostaje się punktów, było frustrujące. Trudno się z tym pogodzić, ale takie są wyścigi. Pocieszające było jednak tempo, jakie Robert osiągał w trakcie wyścigu, bo było dobre. No a ponadto dobrze było przejechać pełny dystans i zebrać dane. Sprawdziliśmy auto w warunkach „bojowych".
wki?
Nie dostaliśmy żadnej informacji od FIA, że zajmie się tym incydentem, więc najwyraźniej był to wypadek wyścigowy.
Bo ten występ był kompromisem. Po kolizji na starcie nie oczekiwaliśmy już wysokiej pozycji, więc potraktowaliśmy Grand Prix Bahrajnu jak symulację wyścigu. (...)
Tak. Przygotowaliśmy agresywny plan rozwoju i tego się będziemy trzymać.
Też tak sądzę. Jeśli nic nie wydarzy się na starcie w Australii, to powinno być dobrze.
p