Kiedyś grał pierwsze skrzypce w zespole BMW Sauber, teraz musi go zadowolić jazda w cieniu Roberta Kubicy. Zdaniem Heidfelda, sukces Polaka to kamień milowy w historii niemieckiego teamu. On sam co prawda nie zazdrości koledze sukcesu, ale "chętnie wcieliłby się w rolę Roberta po wyścigu montrealskim".
"W naszej drużynie nikt nie ma specjalnego statusu" - powiedział w wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej DPA Nick Heidfeld. Robert Kubica po wygraniu ostatniego wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Kanady objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej kierowców. Niemiec ma o 14 pkt mniej i zajmuje piąte miejsce.
Po sukcesie Kubicy nie zmieniła się dotychczasowa pozycja Heidfelda w zespole. "U nas nikt nie ma statusu zawodnika numer jeden czy też numer dwa. To bardzo dobrze mieć w zespole dwóch znakomitych kierowców. Gdy jeden z nich ma kłopoty wtedy można liczyć na drugiego" - powiedział Heidfeld.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|