Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica jeździ jak cwaniak

30 czerwca 2008, 23:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Nie jestem na drugim miejscu w klasyfikacji kierowców przypadkiem" - mówi "Faktowi" Robert Kubica. Polak oprócz tego, że wreszcie ma bolid pozwalający na walkę o miejsce na podium, nauczył się wreszcie... cwaniactwa na torze.

"Jesteśmy tak wysoko, bo jestem najrówniej jeżdżącym kierowcą w stawce, a nasze samochody są niezawodne" – tak tłumaczy Kubica drugie miejsce zespołu BMW Sauber w klasyfikacji konstruktorów Formuły 1. Jednym z powodów jest też fakt, że nasz kierowca stał się wyrachowanym zawodnikiem, który kalkuluje na torze.

Robert jeździ ostatnio mniej agresywnie, nie stara się wyprzedzać za wszelką cenę. Tak było choćby podczas ostatniego wyścigu we Francji. Kiedy Jarno Trulli i Heikki Kovalainen ostro rywalizowali o 3. miejsce, on... minimalnie zwiększył odstęp i spokojnie czekał za nimi na rozwój wydarzeń. Zrobił tak, by uniknąć kłopotów w razie kolizji walczących kierowców. Kubica wolał nie ryzykować straty pewnych punktów albo kary za uderzenie w samochód rywala. Doskonale zdawał sobie sprawę, że lepiej dojechać do mety, zdobyć kolejne punkty i utrzymać wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej. Tym bardziej, że w ubiegłym sezonie próby wyprzedzania kończyły się dla niego różnie.

Efektowną mijankę Roberta w ulewnym deszczu z Felipe Massą podczas GP Japonii okrzyknięto akcją sezonu, ale dwa razy (GP Europy i GP Malezji) manewr wyprzedzania kończył się stłuczką z kolegą z zespołu Nickiem Heidfeldem, natomiast konsekwencją próby wyprzedzenia Trullego w GP Kanady był okropny wypadek Kubicy.

"Jesteśmy w połowie sezonu i nie twierdzę, że moja druga pozycja w klasyfikacji najlepszych kierowców jest przypadkowa. Zdaję sobie jednak sprawę, że jestem w rywalizacji o tytuł outsiderem i to, czy jestem głównym kandydatem do zdobycia mistrzostwa, powiem wam dopiero przed ostatnim Grand Prix, w Brazylii. Dziś czuję się jak Dawid w walce z wieloma Goliatami" - mówi Kubica.

Biblijny Dawid dzięki sprytowi pokonał większego i mocniejszego od siebie rywala. Oby rywalizacja na torach F1 skończyła się podobnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj