Przekazanie koledze w McLarena prawie 800 stron ściśle tajnych danych to dopiero część winy byłego szefa mechaników w Ferrari. Teraz wyszło na jaw, że Nigel Stepney mógł także sabotować pracę w swojej stajni. Jeżeli to okaże się prawdą, to mechanikowi grozi do czterech lat więzienia.
To sabotowanie miało na celu niszczenie silników w Ferrari. Włoska "Gazzetta dello Sport" twierdzi, że Nigel Stepney mógł być też zaplątany w aferę z białym proszkiem, który ktoś rzekomo dosypywał do paliwa - donosi "Super Express".
A dlaczego to robił? Podobno Nigel Stepney miał żal, że nie dostał awansu i że mu obniżono pensje. Bo w Ferrari było tak, że czołowi menedżerowie dostawali pieniądze od Ferrari i drugą od europejskich oddziałów świata. Stepney jako Anglik dostawał pieniądze od firmy Fiat England. Ale potem Ferrari wycofało się z tego pomysłu. Zarobki spadły, a Stepney zaczął kombinować, jak się zemścić. Teraz grozi mu do czterech lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|