Drugie miejsce Kimiego Raikkonena w czwartym wyścigu eliminacji mistrzostw świata Formuły 1 o Grand Prix Bahrajnu odnotowane zostało w Finlandii jako "fiński sukces", a piąte Nico Rosberga jako "dobry fińsko-niemiecki rezultat".

Reklama

Nawiązanie do fińskiego pochodzenia Rosberga powróciło po kilku tygodniach "chłodu" dopiero po jego zwycięstwie 15 kwietnia w Szanghaju, ponieważ niedawno kierowca posiadający podwójne obywatelstwo poważnie obraził Finów, podkreślając, że... jest Niemcem.

Nico jest synem fińskiego mistrza świata z 1982 roku Keke Rosberga. Urodzony w 1985 roku w Wiesbaden, reprezentuje Niemcy, lecz posiada również fiński paszport.

Jestem Niemcem, dlatego to wielki zaszczyt jeździć niemieckim samochodem - powiedział podczas przedsezonowej prezentacji teamu Mercedes. Swoją wypowiedzią wywołał burzę niezadowolenia w Finlandii. Po pewnym czasie w kilku wywiadach dla mediów skruszony zaznaczył już, że jest tylko pół-Niemcem.

"Wygląda na to, że po swoim pierwszym w karierze zwycięstwie w F1 Finowie mu wybaczyli, ponieważ ponownie jest określany jako wielki syn fińskiego narodu" - skomentował "Helsingin Sanomat".

Gazeta zauważyła, że swoje pierwsze w karierze najwyższe podium Rosberg zajął dopiero w wyścigu numer 111. "Statystycznie nie brzmi to najlepiej, lecz nie zapominajmy, że konkurencja w F1 jest tak wyrównana, iż niektórzy z kierowców czekają wiele lat, aby wygrać wyścig. Jenson Button zwyciężył po raz pierwszy dopiero w 113. wyścigu, Rubens Barichello w 123., a nasz podwójny mistrz świata Mika Hakkinen(1998, 1999) musiał czekać na sukces 94 wyścigi" - wyliczył "Helsingin Sanomat".