Trzecie miejsce zajął Meksykanin Sergio Perez (Force India). Lider klasyfikacji generalnej Niemiec Nico Rosberg (Mercedes GP) był szósty.

Reklama

O zwycięstwie Brytyjczyka w dużym stopniu przesądziła niefrasobliwość mechaników Red Bulla, którzy nie byli przygotowani na wizytę Ricciardo w boksie. W związku z tym Australijczyk czekał na zmianę opon ok. 13 sekund, podczas gdy Hamilton - cztery. Właśnie z tego powodu triumfator MŚ w ubiegłym sezonie wyprzedził rywala.

Później Australijczyk trzymał się "na ogonie" Brytyjczyka przez długi czas. W pewnym momencie był bliski wyprzedzenia go, ale musiał gwałtowanie hamować, ponieważ Hamilton "przycisnął" go do barierki.

"Co to miało być?!" - denerwował się Ricciardo w rozmowie ze swoim sztabem przez radio.

Sędziowie analizowali ten incydent, ale ostatecznie nie ukarali kierowcy Mercedesa. Z czasem Hamilton wypracował sobie bezpieczniejszą przewagę i dojechał do mety 7,252 s przed Australijczykiem.

Przed wyścigiem nad Monte Carlo przeszła ulewa, w związku z czym od początku kierowcy rywalizowali na mokrej nawierzchni. Sędziowie zdecydowali, że zawodnicy rozpoczną zmagania za samochodem bezpieczeństwa, który zjechał z toru dopiero po kilku okrążeniach.

Kilku kierowców nie poradziło sobie z trudnymi warunkami. Do mety nie dojechał m.in. były mistrz świata Fin Kimi Raikkonen (Ferrari), a także młody Holender Max Verstappen (Red Bull), sensacyjny zwycięzca GP Hiszpanii przed dwoma tygodniami.