Było to pierwsze wystąpienie publiczne sportowca po kwietniowym wypadku na torze motocrossowym.
- podkreślił Gollob.
Podziękował za wsparcie całej sportowej Polsce, która w dniu jego wypadku się zjednoczyła i pokazała wielkie serce. - mówił Gollob. Dziękował również komendantowi 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy, lekarzom tam pracującym oraz całemu personelowi.
Wskazał, że prof. Marek Harat mówił mu podczas poprzedniego urazu, że nie ma już więcej części zamiennych do jego kręgosłupa i powinien pomału pomyśleć o zakończeniu przygody z wyczynowym sportem. Żużlowiec przyznał, że nie zareagował na tę sugestię na czas.
- stwierdził Gollob.
Gollob dodał także, że "jest chyba jeszcze potrzebny". - wskazał sportowiec.
Lekarze: U Tomasza Golloba utrzymuje się głęboki niedowład nóg
Lekarze z 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy przyznawali na środowej konferencji prasowej, że u żużlowca Tomasza Golloba utrzymuje się głęboki niedowład kończyn dolnych. Wskazali, że rehabilitacja sportowca w warunkach szpitalnych dobiega końca.
- wskazał ordynator oddziału klinicznego rehabilitacji neurologicznej bydgoskiego szpitala Jarosław Tywoniuk.
Operujący żużlowca po wypadku prof. Marek Harat wskazał, że od momentu wypadku są momenty gorsze i lepsze, a bóle, których doświadczył sportowiec, są najsilniejszymi, jakie mogą dotknąć człowieka. - ocenił prof. Harat.
Dr Cezary Rybacki, który zna żużlowca i opiekuje się nim od 1988 roku, wspominał pierwsze chwile po wypadku, gdy otrzymał bardzo złe wieści z toru motocrossowego od menedżera Golloba, który mówił, że ten spadł z motocykla i nie ma czucia w nogach.
- mówił Rybacki.
46-letni Gollob, indywidualny mistrz świata w jeździe na żużlu z 2010 roku, 23 kwietnia miał wystartować w motocrossowych mistrzostwach strefy północnej w Chełmnie. Podczas treningu przed zawodami uległ jednak poważnemu wypadkowi.
Jak wykazały badania, doznał urazu kręgosłupa w odcinku piersiowym, doszło też do złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszczenia między szóstym a siódmym kręgiem oraz do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Miał również stłuczone oba płuca. Przeszedł długą operację i był przez lekarzy utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Po kilku dniach został z niej wybudzony. Od 2 maja znajdował się na oddziale neurochirurgii 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy pod opieką prof. Marka Harata, a 22 maja został przeniesiony do kliniki rehabilitacji. Tam poddawany jest zabiegom fizykoterapii, hydroterapii i kinezyterapii.