Spektakl stworzony przez kierowców będzie się przeplatał z hollywoodzką produkcją. Na torze położonym nieco ponad 100 km od Londynu wybudowany zostanie np. dodatkowy, 11. garaż, który zajmować będzie fikcyjna ekipa F1 o nazwie Apex.
Z kolei Pitt zasiądzie za kierownicą zmodyfikowanego bolidu Formuły 2, nad którego przeróbką czuwali inżynierowie z teamu Mercedes GP. Nad wszystkim czuwać będą mający polskie korzenie reżyser Joseph Kosinski oraz producent Jerry Bruckheimer, który stworzyli kasowy hit "Top Gun: Maverick" z Tomem Cruise'em.
Mamy najlepszego producenta w Hollywood, jednego z najlepszych reżyserów i jedną z największych gwiazd, a ich plany są olbrzymie - powiedział dyrektor zarządzający Formuły 1 Stefano Domenicali w wywiadzie dla brytyjskiej bulwarówki "The Sun".
Właściciele Formuły 1 mają nadzieję, że amerykańska produkcja przybliży F1 ludziom, którzy dotychczas niewiele o niej wiedzieli.
Możemy dużo zyskać na udziale w tym projekcie - dodał Domenicali, który przekazał, że w filmie nie zostaną pokazane ujęcia z wyścigu i treningów, a sceny będą kręcone raczej na "zapleczu" toru.
Dzięki filmowi Formuła 1 chce kontynuować ekspansję na szerszą oraz młodszą widownię i kontynuować wzrost popularności zapoczątkowany serią dokumentalną Netflixa "Drive to Survive" ("Jazda o życie"), której powstało już pięć sezonów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.