Były niemiecki kierowca powiedział: " Dla mnie to bez sensu, choć uważam, że pozycja zwycięzcy poszczególnych wyścigów w jakiś sposób powinna być wzmocniona".
Jego zdanie podziela aktualny mistrz świata, Lewis Hamilton. "Nie widzę w tym logiki. Wydawało mi się, że w Formule 1 chodzi o to, by kierowcy i zespoły przez cały rok pracowały nad poprawieniem swojej pozycji i walczyły o każdy punkt. " - przyznał Brytyjczyk, który, gdyby obecne reguły obowiązywały przed rokiem, tytuł mistrzowski straciłby na rzecz Brazylijczyka Felipe Massy.
Podobnie uważa dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso. " - podkreślił Hiszpan, który wręcz zażądał od kierownictwa FIA powrotu do dotychczasowych zasad.
Brytyjczyk Jenson Button zwrócił uwagę, że nowe zasady stanowią bodziec do "walki o zwycięstwo, ale i większego ryzyka".
"Z drugiej strony jeśli ktoś zapewni sobie tytuł kilka wyścigów przed końcem, nie będzie miał motywacji do ścigania. Lepiej żeby stał z boku i jadł lody" - dodał.
" ale w pozostałych był drugi i uzbierał 142 pkt" - zakończył Button.
Australijczyk Mark Webber przyznał, że nowe zasady mogą zwiększyć rywalizację na torze. "Drugi w wyścigu będzie podejmował większe ryzyko, by wygrać. Kierowcy mogą jeździć bardziej agresywnie, ale trudno ocenić czy to dobrze, czy źle" - powiedział.
Zwrócił jednak uwagę na przypadek Roberta Kubicy. " Wygrał jednak tylko jeden wyścig i przy obecnych przepisach nie mógłby ani przez moment pomyśleć o tytule mistrzowskim i mało kto dostrzegłby jego wysiłek i postępy, jakich dokonał" - podkreślił australijski kierowca.
Nowy sezon mistrzostw świata Formuły 1 rozpocznie się w ostatni weekend marca wyścigiem o Grand Prix Australii na torze w Melbourne.