Lewis Hamilton oszukał sędziów po GP Australii, ale całą winę zrzucił na zespół. Tymczasem kierowca z Wielkiej Brytanii wcale nie jest święty. "Początkowo wydawało się, że Hamilton tylko robił to, co mu kazano. Szybko jednak okazało się, że on zwyczajnie kłamał" - mówi Charlie Whiting, dyrektor wyścigowy FIA.
"Lewis poprosił mnie o prywatną rozmowę i przeprosił za swoje zachowanie. Obiecał, że taka sytuacja już się nie powtórzy" - dodaje dyrektor.
To jednak jeszcze nie koniec całej sprawy. Zespół McLarena ma stawić się przed komisją FIA w sprawie wyjaśnienia swojego zachowania. Najprawdopodobniej ekipa z Woking zostanie dodatkowo
ukarana. Być może nawet zdyskwalifikowana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|