Michael Schumacher odwołał swój powrót do Formuły 1, czym rozczarował kibiców na całym świecie. Legendarny kierowca nie chce chyba, by ktokolwiek pomyślał, że tchórzy. Zwołał konferencję prasową, podczas której zakomunikował, że w razie wypadku na torze groziłby mu nawet paraliż!
Powód jest jeden - kontuzja karku, która doskwiera mu od lutego. Schumacher miał wypadek motocyklowy - połamał żebra i uszkodził trzy kręgi. Mimo upływu czasu ból wciąż jest potężny.
Gdyby był mniejszy to Schumacher zaryzykowałby i zastąpił Felipe Massę w teamie Ferrari podczas GP Walencji.
Doktor Johannes Peil, który pracuje z Schumacherem stwierdził jednak, że start niemieckiego kierowcy w F1 mógłby skończyć się dla niego tragicznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|