Maliszewska przewróciła się próbując wyprzedzić jedną z rywalek na ostatnim okrążeniu i ukończyła bieg długo po pozostałych zawodniczkach.
- mówiła Polka w strefie mieszanej, ocierając łzy.
Maliszewska rozpoczęła bieg spokojnie i przez kilka okrążeń jechała na ostatniej, piątej pozycji. Potem przyspieszyła, przesunęła się na czwarte miejsce. Do awansu potrzebna jej było jednak pierwsza lub druga lokata, dlatego w końcówce zaatakowała - nieskutecznie.
- relacjonowała 26-letnia panczenistka Juvenii Białystok.
"To nie był najlepszy bieg w moim wykonaniu"
Wyjaśniła, że wolniejszy od rywalek start był częścią taktyki.
- podkreśliła.
Maliszewska z powodu pozytywnego wyniku testu na COVID-19 nie mogła wystartować na swoim koronnym dystansie 500 m. Spędziła kilka dni w izolacji bez możliwości normalnego treningu.
- denerwowała się.
Ciężki okres z mentalnego punktu widzenia
Polska panczenistka przyznała, że ostatnie dni były dla niej emocjonalnie niezwykle ciężkie.
- ucięła.
W Pekinie Maliszewska wystartuje jeszcze w finale B kobiecej sztafety oraz na 1500 m.
- zaznaczyła.
"Tacy kibice to skarb"
Od początku igrzysk Polka otrzymywała wyrazy wsparcia od innych sportowców i kibiców.
- przyznała.
Maliszewska zapowiedziała, że postara się w sobotę obejrzeć na żywo występ swojego partnera - panczenisty Piotra Michalskiego. Tego dnia wystartuje on na 500 m.
- zakończyła.
W wyścigu z udziałem Polki zwyciężyła Koreanka Yubin Lee.