Dziennik Gazeta Prawana logo

Koszykarze Asseco przegrali w Eurolidze

25 listopada 2009, 20:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszykarze Asseco Prokom Gdynia przegrali na wyjeździe z Chimki Moskwa 67:89 (20:22, 16:22, 12:17, 19:28) w meczu piątej kolejki grupy D Euroligi. Była to czwarta porażka mistrza Polski.

Kelly McCarthy 22, Carlos Cabezas 19, Keith Langford 18, Paulius Jankunas 9, Witalij Fridzon 7, Timofiej Mozgow 7, Petr Gubanow 6, Robertas Javtokas 1, Siergiej Toporow 0, Fiodor Dmitriew 0, Wiaczesław Zajcew 0;

Pape Sow 18, David Logan 13, Qyntel Woods 11, Ronald Burrell 11, Lorinza Harrington 7, Łukasz Seweryn 3, Jan-Hendrik Jagla 2, Adam Hrycaniuk 2, Mateusz Kostrzewski 0, Adam Łapeta 0, Piotr Szczotka 0;

Koszykarze mistrza Polski zakończyli pierwszą rundę pierwszego etapu rozgrywek z jednym zwycięstwem w pięciu meczach. Gdynianie, by awansować do fazy TOP 16, muszą w drugiej fazie wygrać przynajmniej dwa mecze na wyjeździe z bezpośrednimi rywalami o 4. miejsce w tabeli grupy D - z EWE Oldenburg i Armani Mediolan.

W Moskwie zawodnicy Asseco występujący bez kontuzjowanego Daniela Ewinga dotrzymywali kroku wicemistrzom Rosji tylko przed dwie kwarty. Dobra obrona strefowa gdyńskich zawodników sprawiała sporo trudności rywalom prowadzonym przez trenera mistrzów Europy, Hiszpanów - Włocha Sergio Scariolo.

Polski zespół prowadził tylko raz - po akcji Qyntela Woodsana początku drugiej kwarty Asseco wygrywał 25:24. Później koszykarze Chimki grali coraz lepiej, a podopieczni trenera Tomasa Pacesasa popełniali coraz więcej błędów. Nie potrafili zatrzymać doświadczonego hiszpańskiego rozgrywającego Carlosa Cabezasa, ani Amerykanina z rosyjskim paszportem Kelly'ego McCarthego. Z akcji na akcję coraz słabszy był Woods. Amerykanin grał zbyt indywidualnie, w kilku akcjach został zablokowany przez rywali, co zupełnie zniechęciło go do walki.

Po 20 minutach gospodarze prowadzili 44:36. W trzeciej kwarcie zawodnicy Asseco nie potrafili wykorzystać słabszego okresu gry moskwian, którzy przez pięć minut nie zdobyli punktu. Aktywny pod koszem był jedynie Senegalczyk Pape Sow, a to pozwoliło mistrzom Polski tylko na zmniejszenie strat do siedmiu punktów (45:52). Gdy w końcówce kwarty sędziowie odgwizdali dwa faule Janowi-Hendrikowi Jagli, i ten z czteroma przewinieniami został posadzony na ławce rezerwowych, Asseco zupełnie straciło rytm.

Ostatnia kwarta bezapelacyjnie należała do wicemistrza Rosji, który strefę gdynian rozbijał rzutami zza linii 6,25 m w wykonaniu Cabezasa i młodego, 22-letniego Petra Gubanowa. W końcówce zespół Chimki dwukrotnie prowadził różnicą 25 pkt (86:61 i 88:63) i była to najwyższa przewaga podopiecznych trenera Scariolo, którzy byli lepsi w każdym elemencie i zasłużenie wygrali.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj