Dziennik Gazeta Prawana logo

Brat słynnego koszykarza cudem uniknął śmierci w Iraku

13 października 2007, 14:07
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kenneth, brat koszykarza Miami Heat Michaela Doleaca, omal nie zginął w Iraku. Helikopter, którego był pilotem, został zestrzelony na południe od Bagdadu. Na szczęście Kennethowi, ani jego pasażerom, nic się nie stało.

Rezerwowy środkowy Miami Heat był zszokowany, kiedy usłyszał informację o katastrofie. "To było jak mocny cios. Kiedy się dowiedziałem o wypadku, stanąłem jak wryty. Spodziewałem się najgorszego. Na szczęście potem rozmawiałem telefonicznie z bratem i zapewnił mnie, że nic mu się nie stało" - powiedział z ulgą Michael Doleac.

"Powiedział mi też, że oprócz nich leciał także drugi helikopter. Zostali zaatakowani z działa maszynowego i rozbili się. Kilku jego kolegów zostało lekko rannych, ale to nic poważnego. Drugi z helikopterów powrócił po kilku minutach i ewakuował wszystkich z miejsca upadku" - wyjaśnił koszykarz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj