Polska-Serbia 62-67

Reklama

Serbia: Ana Dabovic 20, Tamara Radocaj 13, Jelena Maksimovic 8, Nevena Jovanovic 8, Milica Dabovic 7, Marina Mandic 5, Jelena Milovanovic 3, Ivanka Matic 3, Milica Ivanovic 0, Sara Krnic 0, Kristina Baltic 0.

Polska: Agnieszka Szott 13, Agnieszka Skobel 13, Martyna Koc 11, Joanna Walich 8, Magdalena Losi 8, Izabela Piekarska 4, Anna Pietrzak 3, Weronika Idczak 2, Agnieszka Majewska 0, Agnieszka Makowska 0.

Stawką był awans do mistrzostw Europy we Francji, który w przypadku zwycięstwa wywalczyłyby Polki. Teraz wszystko zależy od meczów ostatniej kolejki. Tylko wygrana Polski ze Szwajcarią przy jednoczesnej porażce Serbii w Tallinnie z Estonią da awans do ME zespołowi Jacka Winnickiego.

Środkowe spotkanie było równie zacięte jak pierwszy mecz w Krośnie, zakończony minimalną wygraną biało-czerwonych (76:74), a jego losy ważyły się do ostatnich sekund. Polki wygrały walkę pod tablicami 40:37, miały lepszą skuteczność za dwa punkty, ale aż 23 straty (przy 16 rywalek) i to właśnie ten element decydował w ostatnich minutach.

Pierwsze punkty zdobyła Agnieszka Szott, ale w kolejnych akcjach przewagę miały Serbki. Po rzutach wolnych Any Dabovic prowadziły 17:12, a w 11. minucie uzyskały najwyższe prowadzenie 20:12. Polki nie traciły jednak zimnej krwi. Obroniły się w kilku akcjach, grając uważnie pod tablicami. W ataku dobrze radziły sobie Szott i Magdalena Losi. Sześć z rzędu punktów tej ostatniej dało Polkom prowadzenie 21:20 w 14. minucie. Wyrównana walka kosz za kosz trwała do końca tej kwarty.

Po 20 minutach Serbia prowadziła 35:32. W trzeciej kwarcie Polki odrobiły straty za sprawą dobrej defensywy i skutecznych w ataku Szott i Agnieszki Skobel. W 26. minucie biało-czerwone wygrywały 46:42.

Dwie minuty później parkiet po piątym faulu opuściła podstawowa rozgrywająca Weronika Idczak, a po chwili najlepsza na parkiecie Szott popełniła czwarty faul.

Mimo trudniej sytuacji początek ostatniej części należał do zespołu Winnickiego. Polki prowadziły 48:45, 52:49, a nawet 56:51 po wolnych Martyny Koc na 3 minuty i 45 sekund przed końcem, mimo że na parkiecie nie było już wówczas liderki - Szott, która popełniła piąty faul.

Reklama

Serbki grały konsekwentnie na dwie najbardziej doświadczone zawodniczki, znane zresztą z polskich parkietów - skrzydłową Wisły Kraków Dabovic (20 pkt) i środkową Energi Toruń potężną Jelenę Maksimovic (9 zbiórek).

Przez ostatnie 75 sekund Serbia zdobyła 11 punktów, a Polska tylko pięć. Biało-czerwone po raz ostatni prowadziły na minutę i 13 sekund przed końcem (57:56). Dabovic nie myliła się jednak w rzutach wolnych, a Polki popełniły kilka błędów - faul w ataku, dwie straty, co skrzętnie wykorzystały Serbki.

Przy prowadzeniu gospodarzy 63:59 Skobel trafiła zza linii 6,75 m i był to drugi celny rzut za trzy punkty polskich koszykarek. W rewanżu sfaulowana taktycznie Dabovic po raz kolejny wykorzystała dwa wolne, a w końcówce podopieczne trenera Winnickiego straciły jeszcze piłkę.