MVP poprzedniego sezonu, który wrócił do gry po dwóch meczach nieobecności z powodu bólu pleców, zdobył 23 punkty i miał 10 zbiórek. Najlepszym strzelcem gości był tym razem Khris Middleton - 25 pkt, notując także sześć zbiórek i cztery asysty.

Reklama

Było to trzecie z rzędu zwycięstwo zawodników trenera Mike'a Budenholzera, którzy jako jedyny zespół w lidze rozpoczną Nowy Rok z 30 wygranymi. Taką liczbę zwycięstw "Kozły" miały ostatnio w grudniu 1980 roku, wtedy podobnym osiągnięciem cieszyli się także koszykarze Phoenix Suns.

"To zdecydowanie zaskakujące, że wygraliśmy 30 spotkań jeszcze przed styczniem. To duże osiągnięcie, ale możemy być jeszcze lepsi. Musimy stale się poprawiać, ponieważ celem jest jak najlepsza gra pod koniec sezonu" - skomentował Antetokounmpo.

Liderem gospodarzy w ofensywie był zdobywca 19 punktów Zach LaVine, chociaż spudłował aż 16 z 23 rzutów gry. Bardziej efektywnie wspierał go Fin Lauri Markkanen - 18 pkt, przy 50-procentowej skuteczności (sześć celnych z 12 prób, w tym pięć z dziewięciu "trójek").

Najlepsze w lidze "Kozły" (30-5) prowadzą w Konferencji Wschodniej przed Boston Celtics (22-8) i Miami Heat (24-9).

Zespół z Florydy przegrał w Waszyngtonie z ekipą Wizards 105:123. Gospodarze, którzy przed poniedziałkową konfrontacją przegrali dziewięć z 11 ostatnich spotkań, przystępowali do meczu w Capital One Arena bez siedmiu kontuzjowanych graczy. Zabrakło m.in. lidera zespołu w zdobywanych punktach i asystach, dwukrotnego uczestnika Meczu Gwiazd Bradleya Beala. Potrafili jednak poradzić sobie z wyżej notowanym rywalem.

W szeregach "Czarodziejów" wyróżniła się trójka graczy z ponaddwudziestopunktową zdobyczą: Jordan McRae - 29, Garrison Mathews - 28 oraz francuski środkowy Ian Mahinmi, który odnotował rekord kariery - 25, trafiając m.in. dwa z trzech rzutów za trzy. Liderem gości był Jimmy Butler - 27.

Reklama

Jedyną tego dnia dogrywką kończył się mecz w Minneapolis, gdzie miejscowi Timberwolves pokonali Brooklyn Nets 122:115, przerywając serię dziewięciu porażek w hali Target Center.

Shabazz Napier ustanowił swój rekord sezonu, zdobywając dla gospodarzy 24, z czego osiem w dodatkowym czasie gry, wygranym 19:12.

Pierwszoroczniak Jarrett Culver popisał się rekordem kariery - 21 pkt, Keita Bates-Diop dodał 15, a Robert Covington - 14. Środkowy z Senegalu Gorgui Dieng, który w siódmym kolejnym meczu zastąpił w pierwszej piątce kontuzjowanego Karla-Anthony'ego Townsa miał double-double: 11 pkt i 20 zbiórek.

Najlepszym strzelcem spotkania był rozgrywający gości Spencer Dinwiddie - 36 pkt, osiem asyst i pięć zbiórki. Nets nieco ponad dwie minuty przed końcem czwartej kwarty prowadzili różnicą pięciu punktów, ale pozwolili się doścignąć i przegrali w dogrywce, co oznacza trzecią porażkę z rzędu.

Najdłuższą w lidze serię 11 kolejnych przegranych zakończyli Phoenix Suns, wygrywając nieoczekiwanie na wyjeździe z Portland Trail Blazers 122:116.

Po pierwszej kwarcie goście przegrywali różnicą 19 punktów. Zwycięstwo zapewnili sobie w czwartej odsłonie, wygranej 39:27. Na ten sukces najbardziej zapracowali Devin Booker - 33 pkt, sześć zbiórek i siedem oraz Kelly Oubre Jr. - 29, w tym rekordowe w karierze siedem celnych "trójek", oraz hiszpański rozgrywający Ricky Rubio - 18 i 13 asyst.

W ekipie gospodarzy wyróżnili się Damian Lillard - 33 i siedem asyst, CJ McCollum - 25 i sześć decydujących podań oraz Hassan Whiteside - 16, 22 zb. i trzy bloki. Trail Blazers przegrali czwarty mecz z rzędu.

W Konferencji Zachodniej prowadzą drużyny, które w poniedziałek odpoczywały: Los Angeles Lakers (26-7) przed Denver Nuggets (23-9) i Los Angeles Clippers (23-11).