- skomentował.
Przypomniał też sytuacje, w których zawodnicy rezygnowali z gry w zespole narodowym.
(syna - przyp. red.) - dodał.
Sukcesy były wyolbrzymione
49-letni Amerykanin prowadził kadrę od 2014 roku, łącznie w 111 spotkaniach. Jego bilans w tym okresie to 60 zwycięstw i 51 porażek.
Za jego kadencji biało-czerwoni trzykrotnie awansowali do mistrzostw Europy. W 2015 we Francji doszli do 1/8 finału, dwa lata później w Helsinkach nie udało się im wyjść z grupy. Zapewnili sobie także awans do ME w 2022 roku - w kwalifikacjach m.in wygrali na wyjeździe z Hiszpanią, pokonując tę drużynę po raz pierwszy od 1972 roku. Polacy zakwalifikowali się także, po 52 latach od debiutu, na mistrzostwa świata w Chinach w 2019 roku, gdzie awansowali do ćwierćfinału, zajmując ostatecznie ósme miejsce. Okazali się lepsi m.in. od zespołu gospodarzy i reprezentacji Rosji.
- tłumaczył.
"Myślę, że to dobra decyzja związku"
Podkreślił, że nie popierał tego, co się działo w kadrze i jaka była w niej hierarchia.
- zaznaczył.
Reprezentację Polski już w listopadzie czekają pierwsze mecze w eliminacjach mistrzostw świata z Izraelem (25.11) na wyjeździe i z Niemcami (28.11) u siebie. W grupie D jest także Estonia.
Czterech kandydatów i... znak zapytania
Zatrudnienie nowego selekcjonera - według Łączyńskiego - powinno nastąpić jak najszybciej.
- zakończył Łączyński.