Na swoim poziomie zagrał czołowy także zawodnik Sixers kameruński środkowy Joel Embiid, który uzyskał 34 pkt i 10 zbiórek.

Reklama

Kibice "Szóstek" długo musieli czekać na wspólny występ nowej pary gwiazdorów. Już po przejściu z Brooklyn Nets w wymianie m.in. za Australijczyka Bena Simmonsa, Setha Curry'ego i Andre Drummonda słynny brodacz musiał opuścić dwa mecze z powodu kontuzji mięśnia udowego. Harden, MVP sezonu 2018, od 2 lutego w tego powodu nie grał także w barwach poprzedniego klubu.

Pierwsza demonstracja siły duetu z Filadelfii wypadła obiecująco. Szczególnie wyróżnili się skutecznością z rzutów wolnych - Embiid trafił 11 z 13 takich prób, a Harden 8 z 10, dodając pięć celnych z siedmiu rzutów za trzy punkty.

Nie jesteśmy samolubni i chcemy wygrywać. W drużynie mamy takich graczy, że mogę dobrze się czuć na boisku. Wspaniałe rzeczy wydarzą się tu jeszcze wiele razy. Moim zadaniem jest wejść i dodać coś do gry każdego w tym zespole – powiedział Harden.

Reklama

Embiid na konferencji prasowej komplementował grę nowego kolegi z zespołu. Tego się spodziewałem. Nigdy w życiu nie byłem tak dostrzegany na boisku. Poważnie - dostawałem podania nawet jak się tego nie spodziewałem, a to dopiero początek - zaznaczył.

Najwięcej punktów dla Timberwolves zdobyli Karl-Anthony Towns - 25 i D'Angelo Russell - 21.

Po tym zwycięstwie Sixers (36-23) awansowali na trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej, przed broniących tytułu Milwaukee Bucks (35-24). Z bilansem 39-21 prowadzą wspólnie Chicago Bulls i Miami Heat.

Reklama

Zespół z Florydy w piątek wygrał na wyjeździe z New York Knicks 115:100, mając najlepszych strzelców w osobach Tylera Herro - 25 i Jimmy'ego Butlera. Gospodarzom nie pomógł rekord kariery RJ Barretta, który uzyskał 46 pkt, najwięcej tego dnia we wszystkich ligowych meczach. Dorobek mógłby być jeszcze większy, ale z linii rzutów wolnych trafił tylko 14 z 22 prób.

W tabeli Konferencji Zachodniej na czele pozostają Phoenix Suns (49-11), chociaż doznali pierwszej porażki po ośmiu kolejnych zwycięstwach. Najlepszy obecnie zespół NBA został pokonany na własnym parkiecie przez New Orleans Pelicans 117:102.

Gości do wygranej poprowadził CJ McCollum - 32 pkt. Od kiedy trafił do "Pelikanów", po 10 latach występów w Portland Trail Blazers, w każdym z sześciu spotkań zdobywa dla nowego zespołu średnio blisko 30 punktów.

W ekipie gospodarzy, występujących bez kontuzjowanego rozgrywającego Chrisa Paula Suns, Devin Booker uzyskał 30 pkt.

W derbach Los Angeles występujący w roli gości Clippers pokonali Lakers 105:102 i było to ich szóste kolejne zwycięstwo w meczach z lokalnym rywalem. Terance Mann zanotował 19 pkt i 10 zbiórek dla zwycięzców. LeBron James także miał tzw. double-double - 21 pkt i 11 zbiórek, ale spudłował trzypunktowy rzut równo z syreną, który mógł dać dogrywkę.

Ligowy rekord zdobytych punktów w tym sezonie padł w Waszyngtonie, gdzie San Antonio Spurs pokonali Wizards 157:155 po dwóch dogrywkach.

Goście wygrali piąte z ostatnich siedmiu spotkań, a ich trener Gregg Popovich zbliżył się na jedno zwycięstwo do rekordzisty pod względem triumfów w lidze Lenny'ego Wilkensa - 1335.