Sochan wrócił do składu "Ostróg" po jednomeczowej nieobecności spowodowanej chorobą. Trener Gregg Popovich zapowiadał, że może ograniczyć czas gry 19-latka, który przez kilka dni nie trenował. I tak się właśnie stało. Polak wyszedł w pierwszej piątce, ale spędził na boisku niecałe 10 minut. W tym czasie zebrał dwie piłki i zdobył dwa punkty.

Reklama

Oba zespoły wystąpiły osłabione, ale większe problemy kadrowe mieli gospodarze. Uraz łydki wykluczył najlepszego strzelca Spurs Keldona Johnsona, a problemy z kolanem od czterech spotkań powodują absencję innego gracza pierwszej piątki Devina Vassella. Nieobecni byli również Isaiah Roby i Blake Wesley. W ekipie Raptors nie zagrał w drugim kolejnym meczu najlepszy strzelec Fred VanVleet, który uskarża się na uraz pleców.

Tylko pierwsza kwarta wygrana przez gości 32:31 była wyrównana. Później dominacja Raptors nie podlegała dyskusji. Kameruńczyk Pascal Siakam zdobył dla nich 22 pkt i 10 zb. oraz zaliczył 11 asyst. Skutecznie go wspierał Gary Trent Jr. zdobywca 24 pkt. W szeregach gospodarzy, którym skończyła się seria dwóch wygranych z rzędu, wyróżniał się Keita Bates-Diop, którzy rzucił 17 pkt.

Milwaukee Bucks pokonali Detroit Pistons 116:91, czym wyrównali najlepszy bilans na początku rozgrywek w historii klubu. "Kozły" w sezonach 1971/72 i 2018/19 ligę rozpoczynali od bilansu meczów 7-0. Giannis Antetokounmpo zaliczając 32 pkt, 12 zbiórek i pięć przechwytów najbardziej zapracował na 15. zwycięstwo w ostatnich 16 potyczkach regularnego sezonu z "Tłokami".

Dwa środowe spotkania zakończyły się dogrywkami. Cleveland Cavaliers po raz drugi w ciągu sześciu dni zwyciężyli po dodatkowym czasie gry Boston Celtics (114:113). Duży udział w szóstej kolejnej wygranej "Kawalerzystów" miał Darius Garland (29 pkt i 12 asyst), który wrócił do zespołu po pięciu meczach przerwy spowodowanej kontuzją oka. W przeciwnym obozie Jayson Tatum, który doprowadził do dogrywki, finiszował z 26 pkt i 12 zb.

Reklama

Lonnie Walker IV zdobył 28 pkt, a LeBron James i Anthony Davis dodali po 20 pkt i Los Angeles Lakers zwyciężyli we własnej hali po dogrywce New Orleans Pelicans 120:117. Dzięki temu "Jeziorowcy" wygrali drugi mecz z rzędu po fatalnym początku sezonu 0-5. Rzut Matta Ryana, równo z syreną kończącą czwartą kwartę, zapewnił gospodarzom szansę na wygraną, która została wykorzystana. Najskuteczniejszym graczem "Pelikanów" okazał się Zion Williamson, który rzucił 27 pkt.