Dziennik Gazeta Prawana logo

Pierwsze trójki i 12 punktów Sochana. Druga porażka Spurs [WIDEO]

27 października 2022, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jeremy Sochan
<p>Jeremy Sochan</p>/Newspix
Jeremy Sochan w swoim piątym meczu w koszykarskiej lidze NBA grał 28 minut, najdłużej w sezonie, i zdobył dla San Antonio Spurs 12 punktów, trafiając m.in. dwie trójki. Jego drużyna przegrała na wyjeździe z Minnesota Timberwolves 122:134. To jej druga porażka w rozgrywkach.

Obydwa zespoły spotkały się przed dwoma dniami w tej samej hali Target Center w Minneapolis. Wówczas goście zwyciężyli 115:106, a Sochan rozegrał swój najlepszy mecz w lidze (14 punktów, 7/7 za dwa punkty). Rewanż w obecności 16 165 widzów potoczył się już po myśli nadzwyczaj skutecznych w rzutach z dystansu gospodarzy.

Osiem punktów Polaka w niespełna 3 minuty

19-letni silny skrzydłowy Sochan ponownie rozpoczął mecz w pierwszej piątce Spurs, obok austriackiego środkowego Jakoba Poeltla, niskiego skrzydłowego Keldona Johnsona, rozgrywającego Tre Jonesa oraz Josha Richardsona, który zastąpił w wyjściowym składzie kontuzjowanego Devina Vassella, najlepszego strzelca zespołu w pierwszym meczu z „Leśnymi Wilkami”.

Reprezentant Polski już po niespełna trzech minutach gry miał na koncie osiem punktów. Co ważne, po siedmiu nieudanych próbach w poprzednich meczach trafił dwukrotnie za trzy punkty, przedzielając te akcje dwoma punktami z kontry. Goście prowadzili wówczas 10:9.

W pierwszym swoim siedmiominutowym wejściu reprezentant Polski zanotował również m.in. asystę do Johnsona, blok na francuskim środkowym Rudym Gobercie, a także po jednym niecelnym rzucie spod kosza i z dystansu. Po pierwszej kwarcie Timberwolves, którzy trafili 10 rzutów za trzy punkty i prowadzili 39:28, czyli takim samym wynikiem jak Spurs w pierwszym meczu. Sochan był w tym momencie najlepszym strzelcem zespołu.

W drugiej odsłonie Polak grał osiem minut. W tym czasie nie oddał żadnego rzutu, popełnił jedną stratę. Cały zespół miał ich aż dwanaście w pierwszych 24 minutach, co było jedną z przyczyn niekorzystnego wyniku. Do przerwy zespołowo grający podopieczni trenera Chrisa Fincha (22 asysty, 13/21 za trzy) powiększyli prowadzenie do 15 punktów (68:53).

Trzecią kwartę, w której grał siedem minut, a drużyna odrabiała straty, Sochan rozpoczął od niecelnego rzutu za trzy, by w kolejnej akcji zdobyć punkty po wejściu pod kosz. W tym okresie zapisał w statystykach także przechwyt i kolejne niecelne próby z dystansu i spod kosza. Gdy siadał na ławkę w połowie kwarty gospodarze prowadzili 80:73.

Zasłużona wygrana Spurs

Dopiero w ostatniej odsłonie, która zaczynała się przy wyniku 102:92 dla gospodarzy, polski skrzydłowy zaliczył w ataku pierwszą zbiórkę w spotkaniu, po czym celnie rzucił z półdystansu, miał też asystę do Johnsona przy jego trzypunktowym trafieniu.

W końcówce gospodarze, którzy w całym spotkaniu trafili rekordowe w sezonie 20 „trójek” (na 34 próby, goście - 16/36) bez problemów zapewnili sobie zasłużone zwycięstwo.

W zespole „Ostróg” poza Sochanem jeszcze sześciu graczy miało osiągnęło dwucyfrowy dorobek punktowy: Johnson – 27, rezerwowi Doug McDermott – 19 i Keita Bates-Diop - 15 oraz Jones – 13, Poeltl – 12 (także 10 zbiórek) i Richardson – 11 (10 asyst).

28 minut Sochana na parkiecie

Liderem ekipy gospodarzy był tym razem Anthony Edwards – 34 pkt (7/12 za trzy) i dziewięć asyst. Rezerwowy Jaylen Nowell dodał 23 (3/5 za trzy), a Karl-Anthony Towns – 21 (3/5).

Sochan rozegrał swój najdłuższy mecz w sezonie. W 28 minut zdobył 12 punktów, trafiając trzy z siedmiu rzutów za dwa, dwa z sześciu za trzy, miał też zbiórkę w ataku, dwie asysty, przechwyt, blok, stratę i trzy faule. Gdy przebywał na parkiecie, drużyna wygrała ten fragment dwoma punktami, co jest jedynym dodatnim wskaźnikiem plus/minus w ekipie trenera Gregga Popovicha.

Spurs, mający bilans trzech zwycięstw i dwóch porażek, zakończyli czteromeczową serię spotkań wyjazdowych. W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu zmierzą się na własnym parkiecie z legitymującymi się takim samym dorobkiem Chicago Bulls (wygrali u siebie z Indiana Pacers 124:109), a po dwóch dniach, również w San Antonio, dojdzie do ich trzeciego w sezonie meczu z Timberwolves.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz dla znawców PRL. Każdy urodzony przed 1990 rokiem trafi 8/10. Młodzi wyłożą się na 3 pytaniu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj