Reprezentant Polski tradycyjnie rozpoczął spotkanie w podstawowej piątce i łącznie spędził na parkiecie 27 minut. Trafił pięć z dziewięciu rzutów z gry, w tym spudłował obie próby "za trzy". Na jego dorobek złożyło się też osiem zbiórek, dwie asysty, przechwyt, ale też pięć strat i dwa faule.

Reklama

Gospodarze od początku prowadzili, ale w drugiej i trzeciej kwarcie na krótko oddali inicjatywę rywalom. Najwyższą przewagę Spurs uzyskali w ostatniej odsłonie spotkania, kiedy dwukrotnie odskoczyli na 14 "oczek". W końcówce mogli skupić się na pilnowaniu wyniku.

W szeregach Spurs, wśród których zabrakło kontuzjowanego najlepszego strzelca Devina Vassellai, a Keldon Johnson nie pojawił się na parkiecie w drugiej połowie, najlepiej spisał się Tre Jones - 25 pkt.

Szczególne powody do zadowolenia może mieć też austriacki środkowy Jakub Poeltl, który dzięki 11 punktom i 16 zbiórkom zaliczył 60. w karierze tzw. double-double. Miał też siedem asyst, trzy bloki i dwa przechwyty.

Tradycyjnie narzuciliśmy ostre tempo od początku, ale na szczęście wytrzymaliśmy je do końca i mogliśmy się cieszyć z pierwszego w nowym roku zwycięstwa - skomentował 27-letni wiedeńczyk.

Chorwat Bojan Bogdanovic z 21 pkt był najskuteczniejszy wśród pokonanych, a Jaden Ivey dodał 20. Pistons z bilansem 11-31 są najsłabsi na Wschodzie, a w całej lidze gorszy bilans mają tylko koszykarze Houston Rockets.

W sobotę kolejnym przeciwnikiem Teksańczyków będzie najlepsza obecnie ekipa na Wschodzie - Boston Celtics (27-12).

Na drogę zwycięstw po jednej porażce wrócili Brooklyn Nets. M.in. dzięki 33-punktowej zdobyczy Kevina Duranta wiceliderzy Konferencji Wschodniej pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 108:102. To ich 13. wygrana w 14 ostatnich występach.

Reklama

Z kolei prowadzący na Zachodzie Denver Nuggets (26-13) okazali się lepsi we własnej hali od Cleveland Cavaliers 121:108. Serbski środkowy gospodarzy Nikola Jokic - 28 pkt, 15 zbiórek, 10 asyst - odnotował po raz 10. w sezonie tzw. triple-double i jest pod tym względem liderem.

Gorzką pigułkę musieli przełknąć kibice i gracze Milwaukee Bucks, bo za taką można uznać porażkę na własnym terenie z Charlotte Hornets 109:138. Gospodarze już w pierwszej kwarcie stracili... 51 punktów. "Szerszenie" tym samym wyrównały rekord NBA, który od 2019 roku należał do koszykarzy Golden State Warriors.

Terry Rozier rozegrał najlepszy mecz w sezonie uzyskując 39 pkt dla "Szerszeni".

Wśród miejscowych zawiódł grecki lider Giannis Antetokounmpo, który zakończył spotkanie z najmniejszą w bieżących rozgrywkach liczbą dziewięciu punktów.

Początek był niewiarygodny, ale muszę przyznać, że wszystkie cztery kwarty zagraliśmy bardzo dobrze. To nasz najlepszy występ na całym dystansie w tym sezonie - ocenił trener gości Steve Clifford.