Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga NBA. Drużyna Sochana przegrała 18. raz z rzędu, popis Antetokounmpo [WIDEO]

14 grudnia 2023, 10:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jeremy Sochan
Jeremy Sochan w efektownej akcji w meczu przeciwko Los Angeles Lakers/PAP/EPA
Koszykarze San Antonio Spurs, z Jeremym Sochanem w składzie, ponieśli 18. porażkę z rzędu w lidze NBA, którzy po zaciętej końcówce przegrali z Los Angeles Lakers 119:122. Klubowy rekord Milwaukee Bucks - zdobywając 64 punkty - ustanowił Giannis Antetokounmpo.

Środowe spotkanie we Frost Bank Center w San Antonio, które obejrzał komplet 18 354 widzów, Sochan rozpoczął w pierwszej piątce i ponownie był jednym z głównych rozgrywających zespołu. Na parkiecie przebywał ponad 29 minut. W tym czasie zanotował pięć punktów, trafiając jeden z pięciu rzutów za dwa punkty, jeden z czterech "za trzy" i pudłując obydwa wolne. Miał także osiem zbiórek, pięć asyst i trzy straty.

Lakers poradzili sobie bez LeBrona Jamesa

Lakers, występujący bez narzekającego na uraz lewej łydki swojego gwiazdora LeBrona Jamesa, byli stroną przeważającą od początku spotkania, a nie do zatrzymania był świetnie dysponowany ich drugi lider Anthony Davis. Goście schodzili na przerwę z dwucyfrową przewagą punktową (60:50).

Po powrocie na parkiet jeszcze powiększyli różnicę, która na początku czwartej kwarty wynosiła już 20 punktów (94:74). Gospodarze zabrali się wtedy do odrabiania strat i po kilkunastu minutach świetnej gry zdołali je zniwelować niemal do zera, wygrywając ostatnią kwartę 45:30.

Wembanyama zaliczył double-double

Na 21,2 sekundy przed końcową syreną ich najlepszy strzelec, Francuz Victor Wembanyama, stanął na linii rzutów wolnych przy wyniku 115:117, jednak wykorzystał tylko jedną próbę. "Ostrogi" musiały decydować się na przewinienia taktyczne, ale zimną krew zachował Davis, który wykorzystał cztery kolejne wolne i tym samym przypieczętował zwycięstwo Lakers.

W pierwszej połowie nie walczyliśmy. Nie graliśmy mądrze i starannie, próbowaliśmy grać zbyt szybko. Nie zrobiliśmy niczego, z czego bogowie koszykówki byliby zadowoleni. W drugiej części meczu moi zawodnicy grali lepiej, rywalizowali, podejmowali dobre decyzje. Każdy popełnia błędy, ale walczyli o zwycięstwo. Jestem z tego zadowolony i chcę zobaczyć, jak przeniesie się to na piątek - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Gregg Popovich.

Wembanyama odnotował tzw. double-double - 30 punktów i 13 zbiórek oraz miał sześć bloków.

Wspierali go Keldon Johnson - 28 pkt i osiem asyst oraz Malaki Branham - 19 pkt. Anthony Davis uzyskał dla Lakers 37 pkt i miał 10 zbiórek.

Obydwa zespoły spotkają się ponownie już w nocy z piątku na sobotę.

Spurs z bilansem 3-20 zajmują ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej, Lakers (15-10) są na piątej pozycji.

64 punkty Giannisa Antetokounmpo

Jeszcze gorzej od ekipy z San Antonio spisują się Detroit Pistons, którzy ponieśli 21. porażkę z rzędu, ulegając na własnym parkiecie zespołowi Philadelphia 76ers 111:129. "Tłoki" jeszcze nigdy nie miały tak czarnej passy w jednym sezonie. Zdarzyło im się przegrać 21 kolejnych meczów, ale było to pod koniec edycji 1979/80 oraz na początku 1980/81.

41 punktów i 11 zbiórek uzyskał kameruński środkowy gości Joel Embiid. Najlepszym strzelcem Pistons był Chorwat Bojan Bogdanovic - 31 pkt.

Ten dzień w NBA zostanie zapamiętany jednak przede wszystkim z racji popisu reprezentanta Grecji Giannisa Antetokounmpo, który w meczu z Indiana Pacers, wygranym u siebie 140:126, zdobył dla Milwaukee Bucks 64 punkty, co jest klubowym rekordem. MVP rozgrywek w 2019 i 2020 roku oraz mistrz ligi w 2021 trafił 20 z 28 rzutów z gry oraz 24 z 32 wolnych, miał także 14 zbiórek, cztery przechwyty i trzy asysty.

Poprzedni strzelecki rekord Bucks należał do Michaela Redda - 57 punkty w meczu z Utah Jazz w 2006 roku. Najlepsze dotychczasowe osiągnięcie Antetokounmpo, od początku kariery reprezentującego klub z Milwaukee, to 55 pkt w spotkaniu z Washington Wizards w styczniu 2023.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKłopoty Sabalenki na Wimbledonie. Musiała bronić piłek setowych »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj