Brązowa medalistka igrzysk olimpijskich od poniedziałku przebywa w Spale. W drodze z Sopotu do Centralnego Ośrodka Sportu zatrzymała się w Poznaniu, by zdjąć szwy.

Reklama

"Wewnętrzna część lewej dłoni leczy się bardzo dobrze. Bez żadnych przeciwwskazań szwy zostały usunięte. Martwi nas z kolei kciuk, który boli, a ruchomość jest ograniczona. Będą potrzebne dodatkowe badania. Zrobimy jeszcze raz rezonans magnetyczny, by być pewnym, że niczego nie przeoczyliśmy" - powiedział PAP mąż i trener zawodniczki Jacek Torliński.

Właśnie od tego zależy ich pobyt w Spale. "Może to być tydzień, dwa, a nawet miesiąc. Nie wiadomo co jest z tym kciukiem i czy jest to jedynie stłuczenie, czy coś poważniejszego" - dodał.

Zapewnił także, że Rogowska normalnie trenuje. "Oczywiście nie ćwiczymy górnych partii ciała i Ania nie chwyta tyczki, ale poza tym robimy wszystko. Staramy się utrzymać formę, ale zobaczymy co z tego wyniknie" - zaznaczył.

Nadal występ 29 lipca halowej mistrzyni Europy w mityngu w Sztokholmie nie jest wykluczony.

Rogowska kontuzji nabawiła się 29 czerwca w mityngu Tyczki na Molo w Sopocie. Po zaliczeniu 4,60, zaatakowała wysokość 4,70. Była już w górze, gdy pękła tyczka. Rekordzistka Polski upadła na zeskok, rozcinając sobie dłoń.