Na jakim etapie przygotowań do sezonu 2017 teraz się pani znajduje?
Po raz pierwszy wybraliście z trenerem Krzysztofem Kaliszewskim Katar na miejsce zgrupowania. Skąd taka decyzja?
Skąd kontakt z akademią Aspire?
A jak warunki treningowe?
30 stopni w grudniu? W 2019 roku mają się tam odbyć mistrzostwa świata, wyobraża sobie pani start w Dausze latem?
No i widziała pani też stadion, który rośnie na tą imprezę...
To może nie wybiegajmy tak bardzo w przyszłość. W przyszłym roku mistrzostwa świata w Londynie. Celem obrona tytułu?
To jak mówimy o Londynie... W 2012 roku olimpijskie złoto przegrała pani z Rosjanką Tatianą Łysenko, która w tym roku została zdyskwalifikowana i odebrano jej tytuł mistrzyni. Krążek powinien zatem trafić do pani. Jak wygląda ta sprawa?
Nic mi nie wiadomo na razie. Miejmy nadzieję, że to nastąpi. Fajnie by było, gdyby to miało miejsce w mistrzostwach świata, bo chociaż stadion by się zgadzał...
Jakie ma pani najbliższe plany?
Jaki cel wynikowy sobie pani postawiła na 2017 rok?
Rok temu mówiła pani, że czeka na rywalkę, która dorówna kroku i zmobilizuje. Łysenko została zdyskwalifikowana. Nikogo tak silnego nie widać...
Mamy teraz taki okres, w którym jest wiele plebiscytów. Pani nie została wyróżniona ani przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) ani przez European Athletics. Boli?
Nie ukrywam, że jest mi przykro. Co mam jeszcze zrobić? Poprawiłam dwa razy rekord świata, zdobyłam złoto olimpijskie, nie przegrałam ani jednego konkursu. Widać, że konkurencje biegowe są znacznie bardziej doceniona, a rzutowe schodzą na drugi plan. Muszę się z tym pogodzić. Liczą się wyniki sportowe, a nie każdy plebiscyt jest odzwierciedleniem osiągnięć.