W ostatnim czasie na szkoleniowca i jego zawodniczkę spadła fala krytyki. Wszystko zaczęło się od zamieszania w trakcie zgrupowania w kalifornijskim ośrodku Chula Vista. Cała polska ekipa (w sumie siedmiu zawodników i czterech trenerów) została przeniesiona do innego hotelu, ponieważ – jak twierdzi PZLA i zainteresowani – znaleziono w ich pokoju dwie zamknięte butelki piwa. Odcięła się od tego Włodarczyk, która nigdy w tym ośrodku nie mieszkała i nie miała z tymi wydarzeniami nic wspólnego.
Później jednak okazało się, że doszło także do konfliktu na linii grup szkoleniowych Kaliszewskiego oraz Malwiny Sobierajskiej-Wojtulewicz. Wspominali o tym Joanna Fiodorow oraz brązowy medalista igrzysk Wojciech Nowicki, twierdząc, że zostali wyproszeni z rzutni i siłowni, ponieważ Włodarczyk nie życzyła sobie ich obecności.
– zapewnia Kaliszewski.
Jak zaznaczył, powód przełożenia godzin treningu przez grupę Wojtulewicz-Sobierajskiej być może też był inny.
- mówi Kaliszewsk.
Jak zasugerował, marzenia powinno spełniać się za swoje pieniądze, choć w wolnym czasie można się zrelaksować eskapadą.
– dodał.
Kaliszewski nie rozumie też innej rzeczy – czemu w ogóle dopuszczono do tego, żeby obie grupy treningowe znalazły się w jednym czasie w tym samym ośrodku.
– stawia pytanie.
On sam jest gotów na ustępstwa, aby zapewnić komfort pracy sobie oraz swojej podopiecznej. Oboje woleliby nie jechać na zgrupowanie do ośrodka COS "Cetniewo" we Władysławowie właśnie dlatego, żeby nie doszło do kolejnych nieporozumień. W tym samym czasie ma tam być przecież grupa Wojtulewicz-Sobierajskiej.
– tłumaczył.
Kaliszewski pyta się także, czemu to oni – on i Włodarczyk – mają się dostosować?
– podkreślił trener rekordzistki świata.
Na wyjazd do Dauhy nie zgodził się zarząd PZLA. Oficjalny powód jest taki, że związek nie widzi sensu organizacji obozu w miejscu, gdzie panują wysokie temperatury. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o to, że Kaliszewski ma pod opieką także dwóch katarskich zawodników.
– zaznaczył.
Wraz z Włodarczyk nie mają zamiaru rezygnować z wyjazdu do Kataru. Zaplanowali tam obóz od 25 kwietnia do 17 maja.
– podkreślił.
Kaliszewski jest również zaskoczony doniesieniami prasowymi, jakoby podpisał kontrakt ze związkiem katarskim. Umowy nie podpisał ani z Katarczykami, ani z PZLA, od stycznia nie pobiera żadnej pensji.
– pytał Kaliszewski, a Włodarczyk dodała:
I faktycznie – Włodarczyk w zeszłym roku zdobyła złoto olimpijskie, poprawiła rekord świata i została mistrzynią Europy. Nie przegrała ani jednych zawodów.
Kaliszewski obala także kolejny zarzut, że nie chce szkolić nikogo poza Włodarczyk.
– pyta trener i nie rozumie, czemu ma zrezygnować z prowadzenia dwóch zawodników katarskich, skoro dostaje taką szansę.
– zauważył.
Przyznał też, że w nowym kontrakcie znalazł się punkt, który stwierdza, że trener musi mieć zezwolenie związku na to, aby szkolić zagranicznego zawodnika.
– pyta Kaliszewski i zapewnia, że nigdy nie krył tego, że sam od niedawna trenuje kogoś jeszcze.
- podkreślił.
Poprzedni kontrakt z PZLA wygasł z końcem 2016 roku. Od 1 stycznia Kaliszewski (podobnie jak trener motoryki Dorian Łomża) nie otrzymuje pensji, mimo że pracuje z Włodarczyk.
- przyznał.
W tej chwili Kaliszewski bierze pod uwagę wszystko – także to, że w ogóle nie podpisze umowy z PZLA.
- powiedział.