Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekkoatletyczny konflikt. "Chciałbym, by doszło do kompromisu z grupą Anity Włodarczyk"

19 kwietnia 2017, 10:08
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Anita Włodarczyk i Krzysztof Kaliszewski
Anita Włodarczyk i Krzysztof Kaliszewski/Newspix
"Chciałbym, by doszło do kompromisu między PZLA, a mistrzynią olimpijską w rzucie młotem Anitą Włodarczyk i jej trenerem Krzysztofem Kaliszewskim. Już dość tego konfliktu" - powiedział PAP sekretarz generalny związku Paweł Olszański. W środę planowane są mediacje w ministerstwie.

Z ramienia PZLA na spotkanie wybiera się wiceprezes, dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Tomasz Majewski, Olszański, dyrektor sportowy Krzysztof Kęcki oraz wiceprezes od spraw szkoleniowych Tadeusz Osik. Po drugiej stronie stołu zasiądzie Kaliszewski. Wszystko odbędzie się pod okiem wiceministra sportu i turystyki Jana Widery oraz dyrektora departamentu sportu wyczynowego Marcina Nowaka.

Obie strony mają do poruszenia sporo tematów. Trudno mówić o jednym konflikcie, bo wątków jest tyle, że można napisać na ten temat książkę. Z punktu widzenia związku najważniejsza jest kwestia najbliższego zgrupowania Włodarczyk, a także trenowania przez Kaliszewskiego dwóch katarskich zawodników.

- powiedział PAP Olszański.

O co chodzi? Kaliszewski od listopada zajmuje się dwoma katarskimi zawodnikami. Jak twierdzi - nigdy tego nie ukrywał. Związek się pyta - czemu tego nie zgłosił i zastanawia się, czy przypadkiem nie ma tu konfliktu interesów. Młociarze znad Zatoki Perskiej mogliby być bowiem konkurencją dla mistrza świata Pawła Fajdka i brązowego medalisty igrzysk Wojciecha Nowickiego. Umieszczono zatem nowy zapis w kontrakcie, w którym do trenowania zagranicznych lekkoatletów potrzebna jest zgoda PZLA. Kaliszewski, który umowę dostał drogą mailową 1 marca, nadal jej nie podpisał.

- wyjaśnił Olszański i dodał, że na razie Kaliszewski nie wyrobił sobie nawet licencji.

- podkreślił sekretarz PZLA.

Środowe spotkanie ma rozstrzygnąć nie tylko kwestię umowy, ale także obozu w Katarze, który zaplanowali sobie Włodarczyk i Kaliszewski. Twierdzą, że są tam znakomite warunki do treningu i pytają, czemu związek im nie ufa, skoro rekordzistka świata od 2012 roku zawsze przywozi medal z docelowej imprezy.

- powiedział Olszański.

Związek na razie nie wyraził zgody na wyjazd do Dauhy teamu Włodarczyk, ale sekretarz nie chce się zapierać, że w trakcie mediacji nie dojdzie do ustępstw.

- ocenił.

Włodarczyk z Kaliszewskim mieli początkowo jechać na przełomie kwietnia i maja do Władysławowa lub Arłamowa. W tym drugim ośrodku - z powodu srogiej zimy - nie zbudowano koła, które jest konieczne do treningów rekordzistki świata. Zostało zatem Władysławowo. Tam w tym samym czasie ma być jednak grupa Malwiny Sobierajskiej-Wojtulewicz, z którą trener i mistrzyni globu są skłóceni.

- zaznaczył Olszański.

Dodał, że Włodarczyk zawsze będzie mieć pierwszeństwo. - powiedział.

Do mediacji między dwoma zwaśnionymi stronami ma dojść w siedzibie ministerstwa. Jak długo potrwa spotkanie - trudno określić. Obie strony zgodnie podkreślają - nie będzie to łatwa rozmowa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj