Poziom konkursu tyczkarzy też nie zawiódł oczekiwań kibiców. 19-letni Szwed Armand Duplantis jest rewelacją tej konkurencji od zeszłego sezonu i wiele wskazuje, że nadal chce dominować. W niedzielę jako jedyny pokonał 5,93. Drugi był faworyt i ulubieniec publiczności Sam Kendricks – 5,88. Lisek skoczył 5,71 i został sklasyfikowany na trzeciej pozycji.

Zaledwie 5,46 m zaliczył w swoim pierwszym starcie po kontuzji rekordzista globu Francuz Renaud Lavillenie. To znacznie poniżej możliwości Francuza, ale jeden z najbardziej utytułowanych tyczkarzy dopiero wraca do formy po poważnym urazie i jak sam powtarza – na jesień będzie gotowy i zamierza walczyć o medal mistrzostw świata w Dausze.

Na wysokim poziomie stały konkursy pchnięcia kulą. Wśród panów wygrał ten, na którego niewielu wskazywało. Brazylijczyk Romani miał rewelacyjną serię. Czterokrotnie przekroczył 22 metry, a w najlepszej próbie zmierzono mu 22,61. To rekord Ameryki Południowej i Diamentowej Ligi.

Haratyk, który w tym sezonie też może imponować regularnością, tym razem uzyskał 21,61 i uplasował się tuż za podium. Przed nim byli jeszcze Amerykanin Ryan Crouser – 22,17 i Nowozelandczyk Tomas Walsh – 21,76. Konkurs nie wyszedł Konradowi Bukowieckiemu. Trenujący ze swoim ojcem Ireneuszem zawodnik miał 19,28 i zajął dziewiąte miejsce.

Wśród pań aż trzy zawodniczki przekroczyły granicę 19 m, a najlepsza była Chinka Lijiao Gong – 19,79. Mistrzyni Europy Paulina Guba szuka jeszcze wysokiej formy. W niedzielę osiągnęła 17,54, co dało jej ósmą lokatę.

Coraz szybciej biega Sifan Hassan. Holenderka etiopskiego pochodzenia czasem 8.18,49 poprawiła rekord Europy na 3000 m. Rewelacyjnie spisała się także druga na mecie 22-letnia Niemka Konstanze Klosterhalfen – 8.20,07.

Bezkonkurencyjna na 800 m pozostaje Caster Semenya. Reprezentantka RPA jakiś czas nie była zapraszana na mityngi pod egidą IAAF ze względu na wyrok Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS), zgodnie z którym powinna farmakologicznie obniżać poziom testosteronu. Dwukrotna mistrzyni olimpijska odwołała się od tej decyzji do sądu powszechnego i na razie jest górą. W Stanford swój koronny dystans pokonała w 1.55,70. Drugą na mecie Amerykankę Ajee Wilson wyprzedziła o 2,66 s.

Niepokonana jest także startująca pod neutralną flagą Rosjanka Maria Lasickiene. W Standord wzwyż skoczyła 2,04 i trzykrotnie atakowała rekord Diamentowej Ligi na 2,08. Tym razem się nie udało, ale biorąc pod uwagę jej dyspozycję, taki rezultat w kolejnych startach jest realny. Jeszcze dwie zawodniczki pokonały dwa metry - druga 21-letnia Amerykanka Vashti Cunningham i zaledwie 17-letnia Ukrainka Jarosława Mahuczich.

Sprzyjające warunki do dobrych rezultatów wykorzystali sprinterzy. Trzech pokonało 100 m poniżej 10 sekund, a zwycięzca Christian Coleman miał 9,81. Tak szybko w tym roku jeszcze nikt w świecie nie biegał.

Najlepsze tegoroczne wyniki uzyskali też: na 400 m ppł Amerykanin Rai Benjamin – 47,16, na 3000 m z przeszkodami Kenijka Beatrice Chepkoech – 8.55,58, na dwie mile Joshua Cheptegei z Ugandy – 8.07,54 i na milę Kenijczyk Timothy Cheruiyot – 3.50,49.

Sprinty zdominowały reprezentantki Afryki. Na 100 m najszybsza okazała się Marie-Josee Ta Lou z Wybrzeża Kości Słoniowej – 11,02, a na 200 m Nigeryjka Blessing Okagbare – 22,05. Na 110 m ppł jako pierwszy do mety dotarł Hiszpan kubańskiego pochodzenia Orlando Ortega – 13,24.

Trzy pierwsze lokaty na 400 m padły łupem Amerykanów. Ze zwycięstwa cieszył się Michael Norman – 44,62. W rywalizacji kobiet na 1500 m górą była Kenijka Faith Kipyegon – 3.59,04.

Zawody sygnowane są wprawdzie jako Diamentowa Liga w Eugene, ale odbyły się na kameralnym stadionie uniwersyteckim w Stanford. W Eugene nie ma obiektu - dotychczasowy został zburzony i zostanie na nowo zbudowany do 2021 roku, kiedy mają się tam odbyć mistrzostwa świata.

Kolejne zawody najbardziej prestiżowego cyklu mityngów lekkoatletycznych zaplanowane są na 5 lipca w Lozannie.