Sezon 2021 nie był dla niego szczególnie udany. Wiosną zdobył brązowy medal Halowych Mistrzostw Europy, ale podczas igrzysk olimpijskich w Tokio zajął szóste miejsce.
- przyznaje Lisek. Nie oznacza to jednak, że brak mu motywacji przed kolejnym sezonem, gdyż poprzednie lata były dla niego bardzo udane. Dość powiedzieć, że regularnie zdobywał medale światowych i europejskich imprez lekkoatletycznych od 2015 roku.
- wskazał tyczkarz.
Ból jest najtrudniejszy
Przyznał, że najtrudniejszy podczas pierwszego zgrupowania przed kolejnym sezonem jest ból.
- dodał.
Zdaniem Liska skok o tyczce jest na tyle widowiskowy, że można go rozgrywać niemal wszędzie. To jednak powoduje bardzo dużą liczbę startów w roku. Baza, która teraz jest robiona, musi być więc trwała.
- dodał z uśmiechem rekordzista Polski, który w sierpniu skończy 30 lat.
"Nie dajcie się wmanewrować w rzeczy wrzucane do sieci"
Przyznał, że nie ma za bardzo mowy o bieganiu po górach, a raczej jest to bardzo szybki marsz.
- przyznał.
W Karpaczu jest spora grupa lekkoatletów. Obecnie trenuje tam m.in. najbardziej utytułowana polska biegaczka ostatnich lat Justyna Święty-Ersetic.
- powiedział.
O sportowej emeryturze nie ma mowy
Lisek jest przekonany, że w roku poolimpijskim poziom skoku o tyczce będzie równie niebotyczny, jak w ubiegłych latach.
- wspomniał.
Rekordzista kraju nie myśli o sportowej emeryturze. - powiedział.