Mecz, do którego przed laty nie doszło
30 listopada 2016 roku Chapecoense miało zmierzyć się w Medellin z Atletico Nacional w pierwszym spotkaniu finału Copa Sudamericana, drugich pod względem prestiżu klubowych rozgrywek w Ameryce Południowej.
Do meczu jednak nie doszło. Dwa dni wcześniej samolot przewożący piłkarzy i sztab brazylijskiego klubu, a także dziennikarzy, rozbił się niespełna 20 kilometrów od lotniska w Medellin. W maszynie skończyło się paliwo. W katastrofie zginęło 71 osób.
Gest, który połączył oba kluby
Po tragedii Atletico Nacional wystąpiło z wnioskiem, aby trofeum Copa Sudamericana zostało przyznane Chapecoense. Tak też się stało, a decyzja kolumbijskiego klubu stała się symbolem solidarności ze społecznością dotkniętą katastrofą.
Gest Atletico został później doceniony również przez FIFA. Kolumbijski klub otrzymał specjalną nagrodę FIFA Fair Play. Od tamtej pory Chapecoense i Atletico Nacional łączy szczególna więź, której kolejnym symbolem będzie wrześniowe spotkanie w Medellin.
Trzech piłkarzy przeżyło katastrofę
Łącznie katastrofę przeżyło sześć osób. Wśród nich znalazło się trzech zawodników Chapecoense. Alan Ruschel wrócił do zawodowego futbolu i kontynuował karierę w innych klubach. Neto z powodu odniesionych obrażeń nie był już w stanie ponownie wystąpić w oficjalnym meczu.
Trzecim ocalałym piłkarzem był Jakson Follmann. W konsekwencji obrażeń lekarze musieli amputować mu nogę. Po zakończeniu kariery sportowej Follmann zajął się m.in. muzyką i działalnością kaznodziejską.
Towarzyski mecz Chapecoense z Atletico Nacional będzie nie tylko sportowym wydarzeniem, ale przede wszystkim hołdem dla ofiar jednej z największych tragedii w historii południowoamerykańskiego futbolu.
