Jop: Plan został w pełni zrealizowany
Wisła Kraków odniosła przekonujące zwycięstwo nad Jagiellonią Białystok. „Biała Gwiazda” wygrała 2:0, a po końcowym gwizdku Mariusz Jop nie miał wątpliwości, że jego zawodnicy w pełni zasłużyli na trzy punkty.
– Kontrolowaliśmy spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty. Graliśmy dojrzale, blisko siebie. Plan na ten mecz został w pełni zrealizowany – podkreślił trener Wisły.
Jop zwrócił uwagę, że jego drużyna mierzyła się z wymagającym przeciwnikiem, a mimo to nie pozwoliła Jagiellonii stworzyć wielu groźnych sytuacji.
– Graliśmy z nieprzypadkową drużyną, wręcz bardzo dobrą, a nie pozwalaliśmy jej na wiele. Radziliśmy sobie dobrze w pressingu – ocenił.
Szkoleniowiec gospodarzy dostrzegł jednak również elementy wymagające poprawy. Jego zdaniem szczególnie na początku drugiej połowy Wisła mogła lepiej rozgrywać akcje po odbiorze piłki.
– W fazach przejściowych można było wybrać lepsze rozwiązania. Wtedy można było wycisnąć z tego meczu jeszcze lepszy wynik – dodał.
„Budujemy twierdzę na naszym stadionie”
Trener Wisły podziękował swoim piłkarzom za realizację założeń taktycznych, ale nie zapomniał także o kibicach.
– Dziękuję także kibicom, bo przy ich wsparciu budujemy twierdzę na naszym stadionie – podsumował Jop.
Siemieniec o kontaktach z sędziami: To był błąd
Znacznie więcej tematów poruszył podczas konferencji prasowej Adrian Siemieniec. Trener Jagiellonii odniósł się m.in. do sprawy wiadomości wysyłanych do sędziów w poprzednim sezonie.
Szkoleniowiec wyjaśnił, że uczestniczył w posiedzeniu Komisji Dyscyplinarnej, które miało charakter wyjaśniający.
– Pojawiłem się na nim, złożyłem wyjaśnienia. Na ten moment nie ma żadnej wiedzy, żeby toczyło się postępowanie dyscyplinarne. Mówię o tym, bo pisze się, że w ten sposób naruszyłem przepisy PZPN – powiedział Siemieniec.
Jednocześnie przyznał, że z etycznego punktu widzenia wysyłanie takich wiadomości było niewłaściwe.
– To był błąd. Na pewno jest to dla mnie duża lekcja i nauczka. Jestem pewny, że wyciągnę wnioski na przyszłość i taka sytuacja się nie powtórzy – zaznaczył.
Siemieniec podziękował również za oświadczenie przewodniczącego Komisji Ligi, które jego zdaniem było potrzebne wobec pojawiających się w przestrzeni medialnej teorii. Podkreślił, że podobna sytuacja miała miejsce z jego strony pierwszy i ostatni raz. Szkoleniowiec Jagiellonii nie zdecydował się jednak na publiczne przeprosiny.
Siemieniec: Wynik 2:0 był najniższą karą
Ocena samego spotkania w wykonaniu trenera Jagiellonii była bardzo surowa. Siemieniec przyznał, że pamięta wiele lepszych występów swojego zespołu, natomiast trudno mu wskazać słabszy.
– Nie chciałbym zabierać zasług Wiśle, bo rozegrała bardzo dobry mecz. Miała go pod kontrolą, a wynik 2:0 był dla nas najniższą karą, bo nie stworzyliśmy żadnego zagrożenia. Gratuluję Wiśle zwycięstwa, bo było zasłużone – powiedział.
Trener białostoczan przyznał, że jego zespół miał problemy praktycznie w każdym elemencie gry.
Jagiellonia szuka stabilizacji
Siemieniec liczy, że przerwa na mecze reprezentacji pozwoli drużynie odzyskać odpowiedni rytm i przygotować zawodników do kolejnych spotkań.
– Musimy odpocząć i przygotować maksymalną liczbę zawodników do najwyższej dyspozycji, a potem wrócić do regularnego wygrywania. Przeplatamy lepsze i gorsze wyniki, brakuje nam stabilizacji – ocenił.
Szkoleniowiec zaznaczył jednocześnie, że nie zamierza dramatyzować po jednej porażce.
– Nie ma co załamywać rąk, bo nie mamy serii porażek, ale jesteśmy po słabym meczu. Nie mam argumentów, by mówić o tym, co wydarzyło się na boisku, bo z naszej strony wydarzyło się bardzo mało – podsumował.
