Dziennik Gazeta Prawana logo

Jutro polskie szczypiornistki powalczą o awans na Mistrzostwa Świata. Muszą wygrać różnicą... 15 bramek

5 czerwca 2019, 09:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piłka ręczna
Piłka ręczna/Shutterstock
W czwartek w Lubinie reprezentacja Polski piłkarek ręcznych zmierzy się z Serbią w rewanżowym meczu barażowym o udział w mistrzostwach świata, które zostaną rozegrane w tym roku w Japonii. Pierwsze spotkanie rywalki wygrały 33:19.

Biało-czerwone, aby awansować na mistrzostwa, muszą wygrać w Lubinie różnicą 15 goli, albo 14., ale wówczas nie mogą pozwolić zdobyć rywalkom więcej niż 18 bramek. Stawka meczu jest ogromna, bo eliminacje na mistrzostwa są równocześnie częścią kwalifikacji na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie i przegrywający straci szansę na wyjazd do Tokio.

Wybitna piłkarka ręczna w przeszłości, a dzisiaj trenerka Metraco Zagłębia Lubin Bożena Kakrut w rozmowie z PAP nie ukrywała, że sytuacja Polek jest ciężka.

"Logicznie patrząc, szanse na odrobienie strat są niewielkie i wydaje się, że ten dwumecz już został rozstrzygnięty. Ale to jest sport i już nie takie rzeczy się zdarzały. Dziewczyny muszą wyjść na boisko i powalczyć o jak najlepszy wynik. Nawet jeżeli nie odrobią strat, to niech chociaż wygrają i pokażą, że wysoka przegrana z pierwszego meczu nie odzwierciedla ich prawdziwej siły. Wynik idzie w świat. A może uda się odrobić straty?" - dopowiedziała.

W pierwszym pojedynku zespół trenera Leszka Krowickiego był zdecydowanie słabszy od rywalek niemal w każdym elemencie. Polki słabiej broniły, słabiej atakowały i zanotowały więcej błędów. Karkut stwierdziła, że wynik meczu w Serbii nie odzwierciedla prawdziwej siły obu ekip.

"Są takie mecze, że nic nie wychodzi i właśnie taki zdarzył się naszym dziewczynom. Rywalkom natomiast wychodziło prawie wszystko. Serbki to silny zespół, nie ma co się oszukiwać, ale nie jest to drużyna poza naszym zasięgiem. Można z nimi powalczyć i wygrać, ale trzeba zagrać na wysokim, równym poziomie. Szkoda, że akurat tak słaby mecz zdarzył się dziewczynom teraz, bo to może oznaczać koniec marzeń nie tylko o wyjeździe na mistrzostwa, ale przede wszystkim igrzyska" - dodała.

Jest możliwe, że czwartkowy mecz będzie ostatnim dla Leszka Krowickiego w roli selekcjonera polskiej reprezentacji, chociaż umowę ma ważną jeszcze przez rok. Były zawodnik Wybrzeża Gdańsk przejął zespół kobiet w lipcu 2016 roku i podpisał wówczas czteroletni kontrakt.

"Nie wypada mi odpowiadać na pytanie, czy przejęłabym ewentualnie reprezentację. To nie jest na miejscu. Trenerem nadal jest Leszek Krowicki i w czwartek z trybun będę mu gorąco kibicowała i dziewczynom, aby udało się odrobić straty i jednak awansować. A co jeśli się nie uda? To pytanie do prezesa związku. Na razie zostawmy te rozmowy i skupmy się na meczu" - podsumowała Karkut, która od lat typowana jest na selekcjonera polskiej reprezentacji kobiet.

Początek meczu Polska - Serbia w czwartek o godz. 19.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj