Z uwagi na pandemię koronawirusa, w ostatnim czasie odwołano m.in. turnieje Grand Slam w Rosji oraz Grand Prix w Maroku, Gruzji i Turcji. Z kolei mistrzostwa Europy, które w dniach 1-3 maja miały się odbyć w Pradze, przesunięto na drugą część czerwca. Wszystkie wymienione zawody planowane były w cyklu kwalifikacji olimpijskich.

Reklama

Byłem w Japonii w momencie, kiedy zaczynały się problemy z wirusem. Spędziłem tam trzy tygodnie i widziałem jak oni zachowują się w kryzysowych sytuacjach. Przede wszystkim dbają o czystość, o bezpieczeństwo swoje i innych osób. Zresztą już wcześniej, jeśli ktoś zachorował na grypę, zakładał maseczkę, by nikomu nie narobić kłopotów. W taksówkach kierowcy zawsze mieli założone rękawiczki. Takich przykładów jest więcej. Jestem przekonany, że Japończycy będą gotowi na zorganizowanie igrzysk w ustalonym terminie, ale pytanie, co z resztą świata? – stwierdził jeden z najsłynniejszych polskich judoków w historii.

Nastula, który 26 czerwca będzie obchodził 50. urodziny, wcale nie jest przekonany, czy w maju i czerwcu uda się dokończyć dwuletni cykl kwalifikacji. W kalendarzu międzynarodowej federacji IJF w dniach 8-10 maja jest Grand Slam w Baku.

Wszyscy powinni mieć równe szanse na zdobycie kwalifikacji, więc może tak się zdarzyć, że turnieje rangi Grand Slam i Grand Prix będą organizowane co tydzień. Ale z drugiej strony, czy jest sens jechać na tak mocne zawody bez specjalistycznego przygotowania? Na co dzień można biegać, porobić jakieś ćwiczenia siłowe w warunkach domowych, idealnie byłoby, gdyby ktoś miał swoją mini siłownię, a ja należę do tych szczęśliwców. Ale i tak nic nie zastąpi typowych treningów judo oraz randori, czyli walk sparingowych. Nie wyobrażam sobie wyjazdu na kwalifikacje czy mistrzostwa Europy po kilku tygodniach spędzonych w mieszkaniu. Można sobie wyobrazić znacznie niższy poziom sportowy, a przecież nie o to chodzi na igrzyskach. Na olimpiadzie mają walczyć najlepsi i na najwyższych obrotach – dodał złoty medalista igrzysk w Atlancie w 1996 roku.

Reklama

W judo o awansie na igrzyska decydują miejsca w rankingu w poszczególnych kategoriach, z tym, że z jednego kraju może pojechać tylko jedna osoba w wadze. Na dziś "bilety" do Japonii zdobyliby: Agata Perenc (52 kg), Julia Kowalczyk (57 kg, na miejscu premiowanym jest także Anna Borowska), Agata Ozdoba-Błach (63 kg), Beata Pacut (78 kg) i Maciej Sarnacki (+100 kg).