Kontrowersyjne decyzje Infantino
Listkiewicz przypomniał, że dwie decyzje Infantino spotkały się ze zdecydowanie negatywnym odbiorem w środowisku piłkarskim. Pierwszą było anulowanie podczas tegorocznego mundialu kary za czerwoną kartkę dla reprezentanta USA Folarina Baloguna. Postanowienie wydano pod wpływem Donalda Trumpa, co sam prezydent oficjalnie przyznał.
To zostało odebrane bardzo źle jako taka arogancja i poczucie bezkarności, że są równi i równiejsi. Przyznano się do wpływu polityki na FIFA. Można było zmienić decyzję, no ale trzeba było sędziego poświęcić i powiedzieć, że popełnił błąd, chociaż tego nie zrobił - powiedział były arbiter międzynarodowy.
Zdaniem byłego prezesa PZPN ta sprawa została nieudolnie rozegrana, "bez białych rękawiczek, na wydrę". To tylko naraziło na śmieszność Trumpa i Infantinono. Znacznie poważniejszą sprawą okazała się próba skomercjalizowania mundialu, czyli oddania części praw w ręce prywatne, powiązane z Trumpem. To było podeptanie idei, że już ponad 100 lat mistrzostwa świata są świętem ludzi piłki nożnej- ocenił Listkiewicz,
Infantino nie ma poważnego kontrkandydata
Listkiewicz przyznał, że Infantino szybko z tego wycofał, bo nie miał innego wyjścia. Myślał, że tylko Europa się przeciwstawi, a tymczasem do protestów dołączyły konfederacje z Azji oraz Ameryki Północnej i Środkowej, w tym Amerykanie.
Były prezes PZP zwrócił uwagę, że szef FIFA nie ma poważnego kontrkandydata. W wielu bardzo silnych federacjach, czy to kontynentalnych, czy krajowych, nie rządzą ludzie charyzmatyczni z przeszłością piłkarską, pokroju Franza Beckenbauera czy Michela Platiniego.
Co z tego, że opozycja ma większość. UEFA także nie jest bardzo kochana, bo też dużo spraw poszło w komercję. Liga Mistrzów stała się ligą wszystkich bogatych. Prezydent UEFA Aleksander Ceferin jest bardzo sprawnym menedżerem i świetnym prawnikiem. Nie ma jednak charyzmy, jak jego poprzednicy, choćby Lennart Johansson - podkreślił były szef PZPN.
Infantino przed wyborami sypnie groszem
Listkiewicz wspomniał, że osoby, które uważają Infantino za "łysego od kulek, takiego wesołka, a nawet trochę głupka" są w błędzie. To przecież wytrawny prawnik, który ukończył dobre uczelnie. A przed objęciem prezydentury FIFA kierował Departamentem Prawnym FIFA. Poradzi sobie także z formalną kwestią, czy może ubiegać się o kolejną kadencję, choć statut FIFA ogranicza wybory tej samej osoby do trzech czteroleci. W tej sprawie powstały rozbieżności, gdyż pierwszą kadencję Infantino sprawował w niepełnym wymiarze po nieoczekiwanej rezygnacji z funkcji Seppa Blattera - powidział Listkiewicz.
Infantino teraz pokaże tabelki, cyfry, przekona, że FIFA rzeczywiście jest przebogatą organizacją. Pewnie trochę sypnie groszem na krajowe związki i o ile dla angielskiej, niemieckiej czy hiszpańskiej, a nawet dla PZPN to nie będzie zbawczy zastrzyk gotówki, to dla przynajmniej jednej trzeciej federacji będzie to znacząca sprawa. On się zmobilizuje i wygra wybory - prognozuje były prezes PZPN.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
