W 22. minucie Robert Lewandowski został sfaulowany w polu karnym przez Radu Dragusina, który otrzymał za to przewinienie czerwoną kartkę. 38-letni napastnik wykorzystał rzut karny. Biało-czerwoni objęli prowadzenie i później już kontrolowali wydarzenia na boisku. Gdy graliśmy 11 na 11, było widać ogromną determinację. Jednak były momenty, że Rumuni wychodzili z groźnymi kontratakami. Staraliśmy się to skorygować. Później przyszedł rzut karny i czerwona kartka. To odwróciło losy meczu. Trzeba umieć wykorzystać przewagę jednego zawodnika, gdy drużyny cofają się we własne pole karne. Dawaliśmy sobie radę w pojedynkach i kreowaliśmy sytuacje. W przerwie rozmawialiśmy o tym, że chcemy podwyższyć prowadzenie, żeby być spokojnym o wynik - powiedział Urban na konferencji prasowej.
Urban pochwalił Nowaka
Biało-czerwoni z przytupem rozpoczęli drugą połowę i już w 49. min prowadzili 3:0. Skończyło się 6:0. Gra w przewadze sprawiła, że nie mieliśmy wiele pracy w defensywnie. Jeśli nic się nie wydarzy, to nie widzę powodu, żeby coś zmieniać w ustawieniu obrony - przekazał Urban.
22-letni Wiktor Nowak ze Slavii Praga wystąpił w każdym z trzech ostatnich meczów. Środkowy pomocnik zadebiutował w reprezentacji tydzień temu w spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną (0:0). Wiktor radzi sobie znakomicie. To kompletny zawodnik. Przydaje się w obronie i ataku. Pokazał się z bardzo dobrej strony i wykorzystał swoją szansę - ocenił trener.
Urban podziękował Hagiemu
Urban był zawodnikiem Osasuny Pampeluna. Selekcjonerem reprezentacji Rumunii jest Gheorghe Hagi, który występował w Barcelonie i Realu Madryt. Podziękowałem trenerowi Hagiemu po meczu. Jesteśmy prawie rówieśnikami. Graliśmy przeciwko sobie w lidze hiszpańskiej. To trudna sytuacja dla każdego trenera i normalna rzecz, że był bardzo przygnębiony - wspomniał opiekun Polaków.
Już w poniedziałek Polska zagra na wyjeździe z Bośnią w 4. kolejce Ligi Narodów. Koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu. Nie mamy wiele czasu. Będzie trening aktywacyjny, regeneracyjny i gramy - zakończył Urban.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
