Dziennik.pl logo

Lewandowski gwiazdą wieczoru. Tak spędził ostatnią noc w Chicago

dzisiaj, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Lewandowski gwiazdą wieczoru. Tak spędził ostatnią noc w Chicago
Lewandowski gwiazdą wieczoru. Tak spędził ostatnią noc w Chicago/East News
Robert Lewandowski zgrupowanie reprezentacji Polski opuścił jeszcze przed rewanżem z Bośnią i Hercegowiną. 38-letni napastnik wrócił za ocean i w czwartek pojawił się na meczu baseballistów Chicago White Sox. Piłkarz był gwiazdą wieczoru. Wykonał pokazowy rzut. Kto wie, może po zakończeniu kariery na boisku zmieni dyscyplinę.

Powrót Lewandowskiego ze zgrupowania kadry miał dla niego słodko gorzki smak. Pierwszy mecz z Bośnią i Hercegowiną nie był dla niego udany. Spotkanie ze Szwecją praktycznie całe przesiedział na ławce rezerwowych. W pojedynku z Rumunią zaliczył hat-trick, ale w rewanżu ze ekipą z Bałkanów z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagrał.

Lewandowski wszedł na boisko "cały na czarno"

Lewandowski niemal od razu po powrocie do Chicago wystąpił w meczu z Vancouver Whitecaps. Kapitan reprezentacji Polski spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych. Na murawę wszedł w 76. minucie, a dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry asystował przy golu Marena Haile-Selassie, który ustalił końcowy wynik na 3:1.

W czwartkowy wieczór Lewandowski pojawił się na meczu fazy play-off amerykańskiej ligi MLB, pomiędzy Chicago White Sox a Cleveland Guardians. Przed rozpoczęciem pojedynku kapitan reprezentacji Polski pojawił się na placu gry ubrany w klubowy strój zespołu gospodarzy z numerem 9 i swoim nazwiskiem na plecach.

Lewandowski wykonał rzut piłką w kierunku łapacza. Wyszło całkiem dobrze. Być może po zakończeniu piłkarskiej kariery Polak pójdzie śladem innego słynnego sportowca z Chicago, który zamienił koszykówkę na baseball. W przypadku Michael Jordana nie była to jednak udana przygoda.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLewandowski gwiazdą wieczoru. Tak spędził ostatnią noc w Chicago »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj