Powrót Lewandowskiego ze zgrupowania kadry miał dla niego słodko gorzki smak. Pierwszy mecz z Bośnią i Hercegowiną nie był dla niego udany. Spotkanie ze Szwecją praktycznie całe przesiedział na ławce rezerwowych. W pojedynku z Rumunią zaliczył hat-trick, ale w rewanżu ze ekipą z Bałkanów z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagrał.
Lewandowski wszedł na boisko "cały na czarno"
Lewandowski niemal od razu po powrocie do Chicago wystąpił w meczu z Vancouver Whitecaps. Kapitan reprezentacji Polski spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych. Na murawę wszedł w 76. minucie, a dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry asystował przy golu Marena Haile-Selassie, który ustalił końcowy wynik na 3:1.
W czwartkowy wieczór Lewandowski pojawił się na meczu fazy play-off amerykańskiej ligi MLB, pomiędzy Chicago White Sox a Cleveland Guardians. Przed rozpoczęciem pojedynku kapitan reprezentacji Polski pojawił się na placu gry ubrany w klubowy strój zespołu gospodarzy z numerem 9 i swoim nazwiskiem na plecach.
Lewandowski wykonał rzut piłką w kierunku łapacza. Wyszło całkiem dobrze. Być może po zakończeniu piłkarskiej kariery Polak pójdzie śladem innego słynnego sportowca z Chicago, który zamienił koszykówkę na baseball. W przypadku Michael Jordana nie była to jednak udana przygoda.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
