Można na to i tak patrzeć, ale ja to widzę inaczej. Mam nie tylko zdobywać bramki. Trener Marcelino asystami też nie gardzi. Nie obraża się na mnie jak w jednym meczu kilka razy ładnie i
skutecznie podam, a nie trafię do siatki.
A co miał chwalić? Prawda - strzeliłem ładnego gola, ale ważniejsze jest to, że przegraliśmy. Po meczu usłyszałem od trenera "Ebi, było ok", ale nic więcej. Jak się
przegrało, to na pochwały nie ma miejsca.
Trochę. Frajersko przegraliśmy. Atakowaliśmy, strzelaliśmy, byliśmy o wiele lepsi. W końcówce zabrakło koncentracji. No i szczęścia, którego w tym sezonie brakuje nam najbardziej. Jestem
wściekły, bo niewielu jest takich pechowców w lidze jak my.
Czasami sobie myślę, że to dosyć niesamowite. Byłoby super, gdybyśmy tę pozycję utrzymali, a latem zagrali w pucharach. Ale co ja mówię! Jak grałem w Borussii Dortmund to też się
cieszyłem. Zajmowaliśmy miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów, a potem zaczęliśmy walczyć o utrzymanie. Niedawno trener Marcelino powiedział, że jak ktoś jest na szóstym miejscu, to
wcale nie znaczy, że jest lepszy od tego z dziesiątego miejsca. Podoba mi się taka filozofia, bo prowokuje człowieka do walki o każdą piłkę w każdym meczu.
Nie wiem czy lepszy. Na pewno jest bardzo dobry. Ma swoją ideę, której bezwzględnie się trzyma. Dużo rozmawia z zawodnikami, a to pomaga, bo piłkarz czuje się wtedy potrzebny i doceniany.
Trzeba się jego spytać. Chyba dobre. Raz idzie mi dobrze, a raz gorzej, ale nigdy nie jest tak, żeby mnie publicznie krytykował. Pedro Munitis się myli, to i Smolarek może się mylić, na
przykład może trafić w słupek zamiast do siatki. Zdarza się.
To bardzo dobry zawodnik, ale czy jestem lepszy od niego? Hmmm... Powiedzmy, że w Racingu grają sami bardzo dobrzy piłkarze.
To tylko plotki. Mogę oficjalnie wszystkiemu zaprzeczyć. Trener naprawdę mnie lubi, poza tym nie po to wydano na mnie tyle pieniędzy, aby mnie teraz sprzedawać. Nie zamierzam się stąd ruszać.
A już na pewno nie do innej ligi. Primera Division jest bardzo wymagająca i trudna - na przykład w tym tygodniu, aż do sobotniego meczu z Sevillą, nie mamy dnia wolnego. Jednak to w Hiszpanii
mogę grać przeciwko najlepszym zawodnikom na świecie, którzy występują w Barcelonie czy Realu.
Jak następnym razem w meczu z Realem trafię nie w słupek, a do siatki, to może i się przeprowadzę do większego miasta. A poważnie, to wiosną formę na Euro 2008 będę szlifować w Racingu
Santander.