Wywalczył sobie miejsce w składzie reprezentacji Polski i jest pewniakiem Leo Beenhakkera. Ale... na Euro nie pojedzie. Grzegorz Bronowicki to największy pechowiec spośród naszych kadrowiczów. "Pracował jak koń. Gdyby nie uraz, jechałby z nami na finały" - przyznaje selekcjoner. Te słowa raczej jednak "Bronkowi" nie pomagają.
Obrońca Crvenej Zvezdy Belgrad był przecież jednym z odkryć Beenhakkera. Mimo że niewiele osób w niego wierzyło wywalczył sobie pewne miejsce na lewej obronie i nie dawał się naciskającym konkurentom do składu.
Kontuzja okazała się jednak silniejsza niż rywale. Dwa tygodnie temu Bronowicki przeszedł operację kolana i, niestety, nie zdążył się odbudować.
"Cenię jego zaangażowanie i to, jak się starał, bo przez te kilkanaście dni wykonał ogromną pracę. Ale..." - skomentował na łamach "Super Expressu" smutny Leo Beenhakker.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|